wtorek, 17 kwietnia 2018

Zachętka: Poem


Krótko i na temat: Nakhane, Poem, Ostura

Na Nakhane trafiłem zupełnie przypadkowo zaintrygowany recenzją, a potem całkowicie pochłonięty przez „Clairvoyant”, utwór który w w niesamowity sposób łączy taneczne bity i niepodrabialną wrażliwość. W 3 minuty trwania kawałka dzieje się zresztą znacznie więcej, ma on wiele zapamiętywalnych momentów, a mój ulubiony pojawia się tylko raz (Love does not make clairvoyant/ All I knew was how to be your servant), muzycznie też nie stoi w miejscu, bo w drugiej części pojawiają się świetnie dopasowane klawisze. Nie dajcie się jednak zmylić, nie jest to taneczny album. Dużo tu wyciszenia i bolesnej szczerości w tekstach i emocjach emanujących z tej muzyki. Nakhane ma głos, który idealnie balansuje pomiędzy różnymi barwami, idealną hybrydę barw Haydena Thorpe'a (Wild Beasts), George'a Lewisa Jr. (Twin Shadow) i Kwabsa. Taki „Interloper” byłby jednym z jaśniejszych punktów programu, gdyby pojawił się na płycie Wild Beast poprzez udany mariaż indie rocka i soulu. Polecam zanurzyć się w teksty i zrozumieć, co kryje się za emocjami w głosie Nakhane. You Will Not Die to płyta o wielu twarzach, bardzo trudna do zaszufladkowania gatunkowego, ale nigdy nie wymykająca się spod kontroli artysty.

Ocena: 4/5

Wokale są tak na tej płycie dobre, że czasem zapominam się wsłuchać w muzykę. Co wcale nie znaczy, że strona instrumentalna jest gorsza. O nie. Jest mocno, dosadnie i różnorodnie. Może nie ma dwuminutowych solówek na klawiszach, ale nikt tego od Poem nie oczekuje. Brón ich Panie Boże przed rozmydleniem swojego rewelacyjnego brzmienia. Poem nagrali chyba najlepszy album w karierze, który przywraca znaczenie słowa „metal” w progresywnym metalu. Giorgos Prokopiou to jeden z najmocniejszych głosów gatunku. Zamienia każdy refren w petardę, a delikatne momenty w emocjonalną lawinę. To wszystko dostajemy właśnie w utworze Four Cornered God. Równowaga pomiędzy delikatnymi i ciężkimi momentami w tej kompozycji jest wręcz perfekcyjna. Jest to też idealne podsumowanie tego krążka. Jeśli nie będziecie po tym utworze przekonani do wysłuchania „Unique”, to ja na pewno was nie przekonam.

Ocena: 4/5

Kolejna płyta z okolic progresywnego metalu, tym razem jednak z większymi skłonnościami do uchylania drzwi gotykowi i symfonicznemu metalowi. Choć największym zaskoczeniem „The Room” są dubstepowe wstawki w The Surge i Duality, które... wypadaja rewelacyjnie! To muszą być jakieś czary. Po raz kolejny będę też zachwalać wszechstronnych wokalistów (Youmna Jreissati i Michael Mills), ale też panią wokalistkę, która czasami przypomina mi Sharon Den Adel (Elia Monsef). O tym, co zdziałać może głos Millsa, znajdziecie filmiki na YouTube, czym może nie może pochwalić się Toumna, ale on też jest świetnym wokalistą. To powinno wam wystarczyć jako rekomendacja, ale dodam tylko, że na „The Room” słyszałem jedne z najlepszych partii wokalnych w życiu, bardzo często były to duety i tercety z Elią. Kompozycje są świetnie napisane z idealnie dawkowaną dramaturgią i zapadającymi na długo w pamięć melodiami. Jeśli jakakolwiek płyta zasługuję by być nazywana epicką, to na pewno ta.

Ocena: 4.2/5

sobota, 14 kwietnia 2018

Przeoczone: LemON - Tu

Mój przepełniony uprzedzeniami do polskiej muzyki popularnej umysł blokował długo zespół LemON. Byłem przekonany, że to kolejny poprockowy zespół, który nie ma do zaoferowania nic oprócz lekkostrawnych melodii. Do tego wygrana w Must be the Music, bleh ogólnie, choć Noko też wywodzą się z tego programu, ale kto tam ich pamięta. Jakimś tam sposobem odpaliłem teledysk do utworu Papier i nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że oto słucham polskiej odpowiedzi na Nothing But Thieves, których to absolutnie pokochałem w zeszłym roku. Zachęcony tym utworem postanowiłem dać LemON szansę i… okazało się, że moje wyobrażenie o zespole było zupełnie mylne. Już To tu nie pozostawia złudzeń, że to będzie łatwa płyta. Ten prowadzony na fortepianie utwór jest bardzo nietypowym otwarciem, bo ma szansę zniechęcić wielu słuchaczy do dalszego słuchania lub pozostawić tylko tych, którzy są naprawdę gotowi na „Tu”. Parę elementów przypomina mi Comę, może niekoniecznie w warstwie muzycznej, a w podejściu do budowania utworów i tekstów, które jednych zachwycą, innym wydadzą sie pretensjonalne i na siłe niezrozumiałe.

Wielkim atutem zespołu jest oczywiście wokal Igora Herbuta, który, tak jak Conor Mason (Nothing But Thieves), obdarzony jest głosem o szerokiej skali. Bez problemu potrafi przechodzić z niskich rejestrów do sopranu, a potem jeszcze potężnie zaryczeć (Tak nie nie, Papier, Akapit). Taka wszechstronność mocno wpływa na kompozycje, bo grupa może z łatwością zmieniać nastrój i zachować różnorodność, która sprawi, że będziecie wracać do „Tu” wielokrotnie.

Płyta niełatwa, zwłaszcza przy pierwszym podejściu, ale wciągająca i na pewno pozostawiająca silne wrażenie na słuchaczu. LemON albumem „Tu” pokazuje mi, że ma swoją niepodrabialną tożsamość i należy mu się miejsce wśród naciekawszych rockowych zespołów w Polsce.

Ocena: 4/5

czwartek, 5 kwietnia 2018

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Neal Cassady - Later Than You Think

Do sięgnięcia po drugi album Neal Cassady zachęciła mnie okładka, więc niech nikt mi nie wmawia, że nigdy nie powinno się oceniać dzieła po właśnie po niej, bo czasem jakość obu może iść za rączkę. A przy spotkaniu z płytą na półce sklepowej to właśnie oczy są najważniejsze, jeśli kapela ci obca. W takim razie grupa z Krakowa trafiła w dziesiątkę ze zdobiącym jej krążek obrazem Agaty Kus „Egzekucja”. Oczywiście nie każdy przykłada wagę do wizualnej materii tak jak ja. Mam jednak nadzieję, że ci natrafią na muzykę Neal Cassady i tak, może właśnie za sprawą tej recenzji. Znowu oczka do tego potrzebne. Czytaj dalej

sobota, 17 marca 2018

Premiery kwietnia

Kamelot The Shadow Theory (6 kwietnia)

Eels The Deconstruction (6 kwietnia)

30 Seconds to Mars America (6 kwietnia)

Hop Along Bark Your Head Off, Dog (6 kwietnia)

Mustasch Silent Killer (6 kwietnia)

Bryde Like An Island (13 kwietnia)

Taconafide SOMA 0,5g (13 kwietnia)

Breaking Benjamin Ember (13 kwietnia)

A Perfect Circle Eat the Elephant (20 kwietnia)

Sharon den Adel My Indigo (10 kwietnia)

Black Stone Cherry Family Tree (20 kwietnia)

Arek Jakubik Szatan na Kabatach (20 kwietnia)

Bokka Life on Planet B (20 kwietnia)

LLNN Deads (27 kwietnia)

Godsmack When Legends Rise (27 kwietnia)

Skindred Big Tings (27 kwietnia)

Twin Shadow Caer (27 kwietnia)

Plenty It Could Be Home (27 kwietnia)

Janelle Monáe Dirty Computer (27 kwietnia)

Anne-Marie Speak Your Mind (27 kwietnia)

środa, 14 marca 2018

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Dobbeltgjenger - Limbohead

Porównywanie w trakcie słuchania muzyki jest prawie nieuniknione. Tylko w przypadku niezwykle oryginalnych tworów nasz umysł potrafi się na chwilę zatrzymać i po prostu oddać muzyce, mimo że tego zupełnie nie chce. Najgorzej mają ci, którzy słuchają wielu gatunków muzycznych. Pole do popisu dla analitycznego umysłu jest wręcz nieograniczone. Przy „Limbohead” za nic nie mogłem powstrzymać się od porównywania, i jak w wielu przypadkach mógłby to być ogromny zarzut, tutaj zaliczam to na plus. Zespół, który potrafi umiejętnie oddawać hołd swoim inspiracjom ma wielką szansę zapisać się w pamięci słuchaczy, bo przecież każdy z nas ma swoich ulubieńców, dla których ciągle szukamy substytutu w chwilach, gdy nie wydają nowych płyt. Polityka „brzmi jak” jest wciąż jednym z najskuteczniejszych narzędzi marketingu i przynajmniej w przypadku Dobbeltgjenger nie kłamie. Czytaj dalej

niedziela, 11 marca 2018

Przeoczone: Laser Flames on the Great Big News - Laser Flames on the Great Big News

Mając w składzie członków takich zespołów jak Rwake, Enfold Darkness, The Protomen I Today is the Day, Laser Flames on the Great Big News już na papierze wyglądają bardzo intrygująco. Każdy z tych zespołów pochodzi z zupełnie innego świata, dzięki czemu Laser Flames… charakteryzuje się dużą swobodą stylistyczną. Jedna rzecz jest jednak niezmienna, grupa z Tennessee zapatrzona jest w klasykę rocka i stonera, na tych dźwiękach też budowane są podstawy ich brzmienia. Posłuchajcie tylko rewelacyjnego otwarcia Lashes, które brzmi jak szlagierowe otwarcie z lat 70.

Moim ulubionym zespołem, który wprowadza retro w teraźniejszość jest Royal Thunder i Laser Flames są bardzo blisko ich poziomu (może ich nawet przebijają, ale jestem w tym momencie subiektywny). Dodałbym do tego też progresywny artyzm Crippled Black Phoenix, który staje się bardziej wyraźny w tych dłuższych kompozycjach. Jednak tam, gdzie Crippled Black Phoenix prezentują dostojną wirtuozerię, Laser Flames wprowadzają brud i dzikość.

Dużym urozmaiceniem w muzyce kapeli jest kontrast pomiędzy damskim (Stevie Bailey) i męskim głosem (John Judkins). Unisono w 31 Years, wymienianie się wersami w Lashes, ledwo słyszalne growle w Open, Dead and Doomed wspomagające absolutnie popisowe wykonanie Stevie, która śpiewa tu z ogromną pasją, wręcz teatralnie i histerycznie. Interesująca wymiana następuje w Beloved, w którym, gdy John śpiewa delikatnie, Stevie pokazuje, że mogłaby spokojnie śpiewać w zespole blackmetalowym. Utwór jest zresztą napakowany wieloma stylami wokalnymi, zwłaszcza delikatne wyciszenie pozostawia po sobie wrażenie. Dodatkowo finał potrafi mocno sponiewierać swoją niemal blackmetalową intensywnością.

„Laser Flames on the Great Big News” miałoby bardzo wysokie miejsce w moim podsumowaniu roku, gdybym dostał tę płytę w swoje ręce w odpowiednim momencie. Będę z niecierpliwością wypatrywać kolejnych dokonań grupy, bo tak świetnie napisanej i wykonanej muzyki ze świecą szukać.

Ocena: 4.2/5

czwartek, 1 marca 2018

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Charming Timur - So Far, So Good

A więc czymże jest ten 18-utworowy moloch sygnowany nazwą Charming Timur? Okazuje się, że „So Far, So Good” to kompilacja najlepszych utworów tego solowego projektu Lauriego Santeriego Lohi zapoczątkowanego w 2013 roku. Nie słyszeliście nawet o nim, a on już wydaje zestaw the best of? To dlatego, że wszystko, co robi Lauri, jest mocno niekonwencjonalne. Czytaj dalej

sobota, 24 lutego 2018

Premiery marca

Oceans of Slumber The Banished Heart (2 marca)

Editors Violence (9marca)

Three Days Grace Outsider (9 marca)

Stone Temple Pilots Stone Temple Pilots (16 marca)

Madeaux Burn (23 marca)

Monster Magnet Mindfucker (23 marca)

Jack White Boarding House Reach (23 marca)


piątek, 23 lutego 2018

Laboratorium Muzycznych Fuzji: IamX - Alive in New Light

Założony w 2004, w pewnym stopniu na gruzach triphopowego Sneaker Pimps, solowy projekt Chrisa Cornera IamX wita rok 2018 albumem nr 8. Albumem jak zwykle szczerym, wręcz ekshibicjonistycznym, który pokazuje, w jakim miejscu mentalnie jest Chris aktualnie. Wydaje się, że to miejsce ma dostęp do większej ilości światła niż niektóre miejsca z przeszłości, zwłaszcza to z „Metanoi”, która pokazała nam oblicze muzyka walczącego z depresją i bezsennością. Z pewnością na brzmienie nowej muzyki miała wpływ odskocznia w postaci zeszłorocznej płyty instrumentalnej „Unfall”, na której IamX mógł oswobodzić się z kajdan muzyki tworzonej pod wokal. Kompozycje na obie te płyty były tworzone na przemian zależnie od nastroju artysty i wygląda na to, że pozytywnie wpłynęło to na proces twórczy. Czytaj dalej