sobota, 18 listopada 2017

Dźwięki świata: Tin Fingers (Belgia)


R.I.P. Wild Beasts... Long live Tin Fingers!

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Kai Reznik - Awkward Motions

Francuska wytwórnia Atypeek Music jawi mi się jako dom dla muzycznych wyrzutków, którzy stawiają na nonkonformizm ponad wszystko. To dzięki nim miałem przyjemność poznać punk bez gitary w wykonaniu Ultra Panda, pozostających w podobnych rejonach muzyków Margaret Catcher, których wyróżnia wykręcone poczucie humoru i luzackie podejście do kompozycji, ale też jazzowych rebeliantów z Alfie Ryner. Wspomniane wyżej zespoły niewątpliwie się wyróżniają i tworzą muzykę według własnej, świeżej wizji. Dziś mam przyjemność przedstawić wam kolejnego podopiecznego tej ekscytującej wytwórni – Kaia Reznika. Czytaj dalej

sobota, 11 listopada 2017

Krótko i na temat: Mr. Big, Trivium

Jakimś cudem ciągle zapominam, jak świetnym zespołem jest Mr. Big. Na szczęście Amerykanie mi to regularnie przypominają nowymi wydawnictwami. „...The Stories We Could Tell” nie do końca mnie przekonało, ale „Defying Gravity” to hard rock na bardzo wysokim poziomie. Zespół stawia na przebojowość i dobrą zabawę, czerpiąc z najlepszych wzorców. Wszystkiego jest tutaj w idealnych proporcjach: tnące gitary (Mean to Me), rewelacyjne melodie (Defying Gravity), różnorodność tempa, wirtuozerskie solówki i obowiązkowe ballady, które chwytają za serce prostotą (Damn I'm in Love Again). Klasyka w nowoczesnych szatach, ale z sercem we właściwym miejscu. Mam nadzieję, że nie szukacie oryginalności.

Ocena: 3.8/5

Sam się sobie dziwię, że to piszę, ale Trivium nagrali właśnie moją ulubioną płytę. Oczywiście nie w ogóle ulubioną, a tylko z ich katalogu, ale to i tak spore osiągnięcie, bo wiele osób jest zdania, że lata świetności grupa ma za sobą. Pierwsze pozytywne recenzje „The Sin and the Sentence” odebrałem bardzo sceptycznie, bo zespół stracił dużo ze swojego charakteru i dynamiki przez problemy z głosem Matta Heafy'ego (solidny, ale wygładzony album „Silence in the Snow”). Nowe wydawnictwo miało przynieść powrót do wrzeszczenia i jakże mocno te obietnice zostały spełnione. Trivium udało się uzyskać idealną równowagę między ciężarem i melodią. Przyznaję, że 3 czy 4 refreny są stworzone na tej samej zasadzie, ale muzyka nigdy nie zawodzi i słychać, że ekipa z Florydy odzyskała tę energię i kreatywność z klasycznych pierwszych płyt. The Wretchedness Inside, Beyond Oblivion i Sever the Hand to gratka dla tych, którzy stęsknili się za miażdżącym ciężarem. The Heart from your Hate, Endless Night i Beauty in the Sorrow to melodyjne perełki, nawet jeśli The Heart... wyda wam się zbyt prosty, to spełnia swoją rolę idealnie. Dwa utwory, które najlepiej pokazują, że Trivium wciąż potrafią grać techniczne, wielowątkowe kompozycje to The Sin and the Sentence i The Revanchist. Ten drugi to mój osobisty faworyt. Nie dość, że wiele się w nim dzieje, to jeszcze okraszony został jednym z najmocniejszych refrenów, a Matt Heafy ukazał swoje kolejne wokalne oblicze. Słychać, że lider grupy bardzo starał się osiągnąć jak najlepszą formę, i w rezultacie chyba nigdy nie brzmiał tak dobrze. Nie potrafię znaleźć żadnego słabego punktu na tej płycie, bo nawet jeśli refren nie grzeszy oryginalnością, to ratują go porywające partie gitar. Nowy perkusista ma też duży wpływ na odbiór „The Sin and the Sentence” przez swoją werwę i wyobraźnię. Idealna mieszanka wszystkiego, co w muzyce Trivium było najlepsze od debiutu w 2004 roku.

Ocena: 4.2/5

Dźwięki świata: Bad Karma Boy (Słowacja)

Piosenka idealna na weekendowy relaks, z delikatnymi gitarami zdradzającymi lekkie inspiracje The XX, wyrazistym rytmem i domieszką elektroniki.

środa, 8 listopada 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Major Parkinson - Blackbox

Znudziła was sterylność gatunkowa? Tak zwani znawcy muzyki ciągle rozprawiający o tym, czego w muzyce rockowej nie powinno się robić? A przede wszystkim ciągłe odtwarzanie i naśladownictwo? Najnowszy, 4. już w karierze, album od Major Parkinson może być remedium, którego szukacie. Ze względu na mnogość oryginalnych pomysłów i duże stężenie gościnnych występów na metr kwadratowy zaleca się jednak konsultację z recenzentem bądź innymi pacjentami. Czytaj dalej

czwartek, 2 listopada 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Coma - Metal Ballads Vol. 1

Moją recenzję płyty „ 2005 YU55” zakończyłem zdaniem: „Czekamy na nowszy wymiar Comy”.  No i długo czekać nie było trzeba, bo prawie równo rok po kontrowersyjnym krążku, który rozpalił stronę zespołu na facebooku do przepełnionej jadem czerwoności, Coma przygotowała kolejną płytę. Ciekawe, co ich tak zachęciło do szybkiego działania. Czyżby negatywne reakcje fanów? Cokolwiek by to nie było, łodzianie kompletnie wycofali się z drogi obranej na poprzednim albumie i… nie, nie wrócili do korzeni… znaczy, może trochę tak, ale nie do swoich korzeni. Czytaj dalej

wtorek, 31 października 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Dog in the Snow - Consume Me

Dog in the Snow, czyli tak naprawdę Helen Ganya Brown – dziecko Szkota i Tajki mieszkające w Wielkiej Brytanii, ale mające wspomnienia z dzieciństwa głównie związane z Singapurem. Jej przynależność kulturowa jest znakiem naszych czasów, w których tak ogromną liczbę ludzi można nazwać imigrantami (temat poruszany jest zresztą na płycie), co powinno w teorii pomóc w zatarciu się różnic międzyludzkich, a jednak jest wręcz przeciwnie, rosną niechęć i izolacja. Do tego coraz mocniej trzyma nas w swojej garści konsumeryzm. O tych właśnie problemach głównie śpiewa Helen na swojej debiutanckiej płycie „Consume Me”. Czytaj dalej

środa, 25 października 2017

Premiery listopada

Annihilator For the Demented (3 listopada)

Maroon 5 Red Pill Blues (3 listopada)

Converge The Dusk in Us (3 listopada)

Kortez Mój dom (3 listopada)

Evanescence Synthesis (10 listopada)

Toothgrinder Phantom Amour (10 listopada)

Entheos Dark Future (10 listopada)

The Erkonauts I Shall Frogive (10 listopada)

Cavalera Conspiracy Psychosis (17 listopada)

Paloma Faith The Architect (17 listopada)

Björk Utopia (24 listopada)

niedziela, 22 października 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Believe - Seven Widows

Nie ma wątpliwości, że przez 13 lat działalności grupa Believe wyrobiła sobie własne, niepodrabialne brzmienie. Jeśli chcemy bawić się w porównywanie, to będziemy to raczej robić w kontekście nowych kapel czerpiących z Believe. Charakterystyczna ekspresja Mirka Gila na gitarze solowej w połączeniu ze skrzypcami Satomi stanowi najbardziej wyróżniający się aspekt ich muzyki, którego utrata pozbawiłaby zespół tego czegoś. Wspominam o tym, ponieważ w wielu grupach to wokalista stanowi ten wyróżniający się element, a ostatnie 4 lata to bardzo burzliwy okres, jeśli chodzi o głos Believe. Czytaj dalej

czwartek, 19 października 2017

O muzyce słów kilka (8)

The Rasmus Dark Matters

Ilekroć wspominam The Rasmus, ludzie zieją w moją stronę jadem. Nie zmieniło to jednak mojej sympatii do grupy. Moją sympatię zmieniła za to nowa, bezbarwna i zbyt nastawiona na kopiowanie pop rockowych „gwiazd” ostatnich lat płyta. Zaskakujące jest to, że kawałki najmniej przypominające The Rasmus są najciekawsze, co wcale nie znaczy, że warto tracić na nie czas. Pomiń.



Mastodon Cold Dark Place

Liczyłem na odrzuty, które będą się lokować gdzieś na ciemniejszej stronie mocy, widząc okładkę i tytuł tej EPki, ale trudno powiedzieć, żebym był zawiedziony. „Toe to Toe” jest jednym z najbardziej przebojowych utworów kapeli i przez to jak mocno odstaje od innych dokonań Mastodon, rozumiem, czemu musiał czekać na swoją szansę. Reszta jest wcale nie gorsza i zaskakująco do singla pasuje. Brent Hinds poczynił tutaj gitarowe cuda. Sprawdź.                                                  

IamX Unfall

Mój Bóg mrocznej elektroniki postanowił wydać album instrumentalny. Mój Bóg postanowił, że będzie on dobry i jest on dobry. Chwalmy mojego Boga, bowiem jest on łaskawy. Nie przegap.

                                                 PVRIS All We Know of Heaven, All We Need of Hell

Trudny orzech do zgryzienia. Niby rock, niby pop, w sumie nie wiadomo, w którą stronę przechyla się szala. Skupmy się więc na tym, że melodie wpadają w ucho, relaks zostaje osiągnięty, a i czasem lekki kop potrafi rozbudzić, podnieść na nogi i zagonić do tańca  takiego rockowego. Na dodatek Lynn Gunn ma naprawdę solidne płuco. Sprawdź.