czwartek, 30 czerwca 2011

Czeskie Miraże #1

Obiecałem i jest. Drugi cykl poświęcony Hip Hop Kemp 2011 uważam za otwarty. Powyżej występ Redman'a z 2007 roku, a już na tegorocznej edycji w duecie z Method Man'em. Zapraszam!

... i na dokładkę poprzedni hymn festiwalu.

Polski hymn festiwalu Hip Hop Kemp – konkurs dla producentów i raperów



 W tym roku hiphopowy świat będzie celebrował jubileusz swojego wielkiego święta. Z okazji 10. edycji czeskiego festiwalu Hip Hop Kemp, Agencja Joytown - polski promotor czeskiej imprezy - zachęca do wzięcia udziału w wyjątkowym konkursie dla młodych producentów i raperów na nagranie festiwalowego hymnu!
Tegoroczny konkurs jest nawiązaniem do akcji z 2007 r., w której 5 zwycięskich emce (Flint, Oka, Exo, Skrag, Ras) nagrało do bitu Świętego “Polski hymn Hip Hop Kemp”, a w nagrodę wykonało go na żywo przed festiwalową publicznością. Teledysk z tamtym nagraniem można obejrzeć na stronie www.youtube.com/watch?v=ZBeFVYoH3b4
Cztery lata później, z okacji 10. edycji festiwalu, nagrywamy nowy hymn! Tym razem szansę zapisania się w historii HHK mają także producenci, gdyż w pierwszej fazie konkursu zostanie wybrany zwycięski podkład. Jego brzmienie powinno oddawać unikalną, beztroską atmosferę festiwalu, ale też może odnosić się do imprezowej mocy Hip Hop Kempu oraz ton energii, wyładowanych podczas koncertów pod scenami i w hangarach.
O wyborze najlepszego beatu zadecyduje jury, w skład którego wchodzą osoby mocno związane z festiwalem Hip Hop Kemp: Radek Miszczak (Agencja Joytown, współautor książki “Beaty, rymy, życie. Leksykon muzyki hip-hop”), Ten Typ Mes (Alkopoligamia.com, raper i producent, współtwórca grup Flexxip i 2cztery7, realizujący udaną karierę solową), Haem (uznany producent i DJ, wielokrotny bywalec HHK wraz z O.S.T.R.) oraz Mateusz Natali, dziennikarz portalu hiphopowego Popkiller.pl
Kolejna część konkursu, przeznaczona dla raperów, zostanie ogłoszona w drugim tygodniu lipca. Gotowy hymn trafi na tegoroczną edycję “HHK Polish mixtape” Dj'a Positive.
Instrumentalne nagrania z podkładami w formacie .mp3 można wysyłać na adres hymn@hiphopkemp.pl do dnia 6.7.2011. Maksymalna długość bitu to 60 sekund. W tytule wiadomości należy podać pseudonim lub imię i nazwisko producenta. Każdy może wysłać do trzech propozycji konkursowych. Udział w konkursie jest jednoznaczny z akceptacją jego regulaminu. Nagrody dla zwycięzcy to m. in. darmowy karnet wstępu na festiwal, kempowe gadżety, a przede wszystkim prestiż bycia twórcą oficjalnego polskiego hymnu legendarnej imprezy.
Pełny regulamin można znaleźć na stronie www.hiphopkemp.pl
Beatmakerzy – do dzieła! Potnijcie kempową fortecę!

Okładka miesiąca

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem tą okładkę od razu wiedziałem, że będę chciał przesłuchać to wydawnictwo. To zdecydowanie jedna z najbardziej intrygujących okładek jakie w życiu widziałem, a na potrzeby nowej płyty Azarath Blasphemers' Maledictions przygotował ją Zbigniew Bielak.

wtorek, 28 czerwca 2011

From An Average Student To A Movie Star

Może niewiele ma to wspólnego z muzyką, ale od dziś oficjalnie mam tytuł licencjata i zakończyłem na razie edukacje. Naprawdę świetne uczucie po tylu latach nieprzerwanej nauki. Przez najbliższy czas będę słuchał jeszcze więcej, tym samym będę więcej polecać. Czekajcie, więc cierpliwie na nowe posty. Wracam dopiero za dwa dni z tego względu, że dziś statystuje w filmie (!) reżyserki Galerianek. Mam nadzieję, że będzie to niezapomniana przygoda. Życzę miłego dnia i do zaczytania :)

niedziela, 26 czerwca 2011

Cunninlynguists w Łodzi i wywiad w Primat City TV

Mam dla was całkiem dobrej jakości obrazek z łódzkiego Hip Hop Arena Festiwal 2011 i wywiad udzielony dla niemieckiej Primat City TV. Wywiad polecam głównie fanom zespołu, którzy chcą się dowiedzieć paru ciekawych rzeczy o grupie z Atlanty. Innych może zniechęcić jakość wywiadu.


Wywiad

Przebłyski przyszłych płyt

Zacznę może od Trivium, których nowa płyta ma ukazać się w sierpniu, a promuje ją utwór "In Waves". Nowy kawałek nie wróży żadnej wolty stylistycznej, ani nie napawa nadzieją na płytę wybitną. Mimo wszystko to wciąż solidny metal.

To była przystawka, a teraz czas na danie główne. Machine Head był przez jakiś czas blisko mojego serca i liczę, że po dość długiej nieobecności uda im się choć trochę do niego zbliżyć. Ostatnio nawet zacząłem przypominać sobie ich poprzednie dokonania i promujący nowy album "Locust" wypada na ich tle dość okazale. Z niecierpliwością czekam na cały krążek :)

Black Stone Cherry

Właśnie wyszła ich nowa płyta Between the Devil and the Deep Blue Sea w związku z czym przypominam jeden z moich ulubionych utworów formacji, a mianowicie "Lonely Train". Mega energiczny kawałek.

piątek, 24 czerwca 2011

Krótko i na temat: Kruk, Supersci, Rasmentalism

Kruk - It Will Not Come Back

"Kruk is power!" jak to mawiał mój wykładowca literatury. Nie chodziło mu bynajmniej o Polski zespół rockowy, a wiersz Edgara Allana Poe The Raven. Ja jednak wykorzystuje te słowa tylko i wyłącznie w kontekście kolejnych albumów naszego czarnego ptaka. Tym razem grupa z Dąbrowy Górniczej już w pełni rozwinęła skrzydła i może się pochwalić coraz lepszym rozgłosem po za granicami naszego kraju. Zupełnie mnie to nie dziwi, jeżeli zespół już na wysokości debiutu wyrabia sobie charakterystyczne brzmienie i charakter w tak hermetycznym gatunku jak hard rock. Na najnowszym krążku dodatkowo pojawia się Dougie White w roli gościa. Polecam wszystkim fascynatom klasycznego hard rocka, bo na pewno znajdą tu wszystko, co piękne w tym gatunku, zaczynając od zadziornego wokalu (znacznie lepszy niż na debiucie), a na rewelacyjnych pojedynkach klawiszy z gitarą kończąc.

Supersci - Timelines

Szwedzką grupę Supersci poznałem dzięki bardzo przebojowemu kawałkowi "Get!", który został już moim osobistym hymnem lata. Do ich długograja Timelines podszedłem, więc z wielką ciekawością i już przy pierwszym przesłuchaniu moja wizja ich muzyki zderzyła się boleśnie z zawartością tej płyty. Jeżeli lubisz utwór "Get!" i liczysz, że właśnie taką muzykę tworzy Supersci to możesz się nieźle zawieść. Na albumie Timelines brak jest typowych "hitów". To bardzo przemyślana muzyka, dojrzała, nasączona klimatycznymi podkładami i uzależniającymi melodiami. Jeśli dasz tej płycie czas i zagłębisz się w jej zawartość masz szansę znaleźć parę cennych perełek.

Rasmentalism - Hotel Trzygwiazdkowy

W tekście poświęconym płycie Dalekie Zbliżenia W.E.N.A.'y napisałem, że to kandydat na  polską hip hopową płytę roku chyba, że Rasmentalism nagra coś lepszego... i chyba tak właśnie się stało, choć bardzo trudno porównywać te dwie produkcje. Rasmentalism nagrał płytę znacznie bogatszą muzycznie, bardziej różnorodną, wręcz epicką. Zdarza się jednak, że Ment przesadza z upiększeniami i ma nadmiar pomysłów, które chcę zawrzeć w jednym kawałku. Robi się nam z tego rock progresywny, albo jakieś inne puzzle (metafora dla wielbicieli różnych klocków). Mimo tego wartość artystyczna płyty jest tak wysoka, że nie można rozpatrywać jej w innych kategoriach jak sukcesu. Ras zapodaje parę naprawdę trafnych wersów, a i z flow czasem coś kombinuje. Oprócz Eugene'a Scott'a goście raczej nie wywarli na mnie żadnego wrażenia.

Utwór miesiąca

Najprawdopodobniej najlepszy utwór Curren$y'ego. Magiczny bit ...

Mastodon na łowach

Nowy Mastodon jednak w tym roku. Zespół zapowiada płytę The Hunter na październik i zdradza tytuły 4 utworów: "They are Blasteroids", "The Octopus Has No Friends", "Stargasm" and "Curl Of The Burl". Gotowych jest podobno 14 utworów i jak zwykle jest to charakterystyczny dla kwartetu misz-masz stylistyczny. Mi już ślinka cieknie :)

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Ciekawostki dwie

Tabi Booney to całkiem świeży towar na rapowym rynku, a jego kawałka "Where You Wanna Go" fajnie się słucha. Do tego w refrenie śpiewa Lykke Li :)

Bardzo klimatyczny utwór pochodzącego z Rosji producenta Long Arm. Mnie już zachęciło do sięgnięcia po płytkę, a wam jak się podoba?

Hocus Pocus - Equilibre (feat. Oxmo Puccino)

Już niedługo zostanie przedstawiony kolejny Portret Artysty HHK, a będzie to prawdopodobnie francuski Hocus Pocus. Na zachętę najnowszy klip grupy.

Big K.R.I.T. - Dreamin

Czas najwyższy zabrać się za Big K.R.I.T. Płytę można pobrać za darmo z tej strony.

Hip Hop Kemp - Oficjalny plakat

Portret Artysty HHK - Pharoahe Monch


Pharaohe Monch został już okrzyknięty jedną z największych gwiazd tegorocznego Hip Hop Kemp festiwal, nie dziwi zatem, że to jemu poświęcam pierwszy "Portret Artysty HHK".

Monch zaczynał w latach 90tych z grupą Organized Konfusion, która to wydała trzy długograje. Mimo przychylności publiczności i krytyków nie odnieśli oni jednak większego sukcesu komercyjnego i zawiesili działalność. Wtedy właśnie przyszedł czas na solową działalność Pharoahe Moncha, którego debiutancki Internal Affairs spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem, a singlowy "Simon Says" jest do tej pory jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych utworów. Niestety Monch został pozwany za użycie sampla z Godzilli w wyżej wymienionym utworze i jego płyta zniknęła ze sklepowych półek.

Druga płyta pojawiła się prawie po ośmiu latach od debiutu. Album Desire pokazał, że Monch nie zmarnował tego czasu i wciąż dojrzewał jako muzyk i tekściarz. Raper po raz kolejny oparł warstwę tekstową płyty o teorię spiskowe i krytykę nowoczesnego społeczeństwa. Jego trzeci długograj ukazał się w tym roku i zdaję się kontynuować dobrą passę muzyka. W.A.R. (We Are Renegades) kipi pomysłami, zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej. Pharoahe po raz kolejny pokazuje, że jest mistrzem złożonych rymów i muzycznym kameleonem. Tym razem jego płyta ma bardziej rockowy charakter, w wielu utworach królują gitary i mocna perkusja.

Taki muzyczny dorobek gwarantuje żywiołowy i różnorodny koncert. Szkoda tylko, że nie będą mogli z nim wystąpić wszyscy goście z płyt studyjnych. W każdym razie jest na co czekać. Hip Hop Kemp już za 59 dni!

sobota, 18 czerwca 2011

I can't stop feeling high, I'll never come down, czyli jeden dzień na Hip Hop Arena

Wystarczy przeczytać tytuł tego posta i spojrzeć na fotkę powyżej by domyślić się, że podróż do Łodzi na Hip Hop Arena okazała się ogromnym sukcesem, ale zacznijmy od początku.

04:34 - Wyjazd z Elbląga do Włocławka, czyli 5 godzinna przeprawa przez pół Polski.
09:30 - Droga E75 i Pan Gienek, kierowca tira. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony ludźmi mieszkającymi w okolicach Włocławka i Łodzi, bo gdyby nie oni to pewnie nie dotarlibyśmy tak szybko na stadion Start.
12:22 - Tramwajem do Olsztyna...tfffu Łodzi. Okazuje się, że od Zgierza do Łodzi prowadzi najdłuższa linia tramwajowa, dzięki temu i napotkanemu Panu dotarliśmy pod sam stadion. Szkoda tylko, że poprosiłem motorniczego o bilet do Olsztyna i cały tramwaj miał ubaw :D
13:00 - Tu zaczyna się właściwa historia. Niestety od samego wejścia na teren festiwalu zbierałem pokaźną listę niedociągnięć organizacyjnych, bo trzeba to przyznać, genialna muzyka to jedno, a przyzwoita organizacja to drugie. Pierwszy minus pojawił się przy wejściu na festiwal, kiedy organizatorzy zabrali nam bilety i powiedzieli, że nie dostaniemy festiwalowych opasek jeśli przyjechaliśmy tylko na jeden dzień. Tak właśnie straciłem jedyną materialną pamiątkę przez zupełnie niezrozumiałe działanie organizatorów. Drugim minusem jest fakt, że ochroniarze nie mieli o tym pojęcia i dwa razy zostaliśmy uprzejmie zapytani, gdzie mamy jakiś dowód, że możemy być na festiwalu. Na szczęście dało radę się z nimi dogadać... a prawdę mówiąc dałoby radę wmówić im dosłownie wszystko, wnieść broń i zastrzelić połowę widowni. Ochrony praktycznie nie było! A przez pierwsze dwa koncerty sceny strzegł jeden (!!!) ochroniarz. Jednym słowem bardzo liberalna impreza. Tutaj na razie przestanę narzekać na rzeczy, które wielkiego znaczenia dla mnie nie miały i przytoczę historię zdjęcia powyżej. Praktycznie cały czas od przybycia koczowaliśmy z dziewczyną przy głównej scenie w oczekiwaniu na Cunninlynguists, dzięki czemu usłyszeliśmy jako jedni z niewielu próbę dźwięku. Po próbie muzycy przebywali obok sceny, a Marta (moja dziewczyna) postanowiła machać w stronę Kno. Wyobraźcie sobie jakie było nasze zdziwienie, kiedy Kno ruszył w naszą stronę! Powiedziałem sobie "teraz albo nigdy" i krzyknąłem "Kno!". Kno opuścił okulary i odkrzyknął "What's up?" i po tych słowach zaczął się jeden z najwspanialszych dni w moim życiu. Cunninlynguist podeszli do nas jakbyśmy to my byli kimś specjalnym, a nie oni. Cała trójka na żywo jest jeszcze bardziej pocieszna. Co i rusza rzucali jakieś dowcipy, a sam Kno uderzył mnie (niechcący) w twarz. Zacząłem krzyczeć "Kno hit me! Kno hit me", dodając "Please, don't hit me again... or no... hit me!". Zapomniałem zupełnie z kim rozmawiał i żartowaliśmy jak starzy znajomi. Dostaliśmy autograf na książce "Małe Zbrodnie Małżeńskie", którą czytałem w drodze do Włocławka i zrobiliśmy sobie zdjęcia. Następnie zespół podziękował nam za przybycie i wrócił na teren dla gwiazd. Czytając ten tekst może wam się wydawać, że byliśmy jedynymi osobami (oprócz organizatorów), którym dane było pogadać sobie przed koncertem z grupą i w sumie to prawda. Był tylko jeden człowiek, oprócz nas, który załapał się na to niesamowite spotkanie i znał jego wartość. Dziwi mnie, że tylko 3 osoby były chętne czatować na zespół w okolicach sceny, przecież to pierwszy występ grupy w naszym kraju! Nie mam pojęcia gdzie byli inni ludzie, ale mogę się domyślać, że połowa siedziała zjarana w namiotach. Na tym zakończmy prywatne wtręty i przejdźmy do muzyki.

Grubson i 3oda Kru - Pierwszy koncert festiwalu i artysta, którego studyjnie nie trawie. Jednak z 3odą Grubson dał jeden najbardziej energetycznych koncertów w moim życiu. Zespół miał znacznie skrócony czas przez opóźnienia i dał bardzo skondensowany koncert. Zagrali głównie "roughnecki", czyli utwory przy których nie da się nie ruszać i porwali tym publiczność. Niestety już na wysokości tego koncerty zaczęły się problemy z odsłuchami, na które narzekali już wszyscy tego dnia. Najwidoczniej akustycy nie mogli sobie poradzić z tym problemem.

Parias - Eldo, Pelson i Włodi są dobrze znani fanom oldschoolowego rapu z Polski i dało się to słyszeć na koncercie. Na kogo nie spojrzałem miał słowa ich "piosenek" na ustach. Mocno mnie to zdziwiło, bo na żywo nie brzmiało to rewelacyjnie i jestem skłonny powiedzieć, że grupa zatrzymała się dekadę temu, a ich teksty były praktycznie o tym samym. Niestety zabrakło też selektywnego brzmienia i muzyka była słabo słyszalna. Zdecydowanie słabszy koncert od poprzedniego, ale na przyzwoitym poziomie.

Warszafski Deszcz - Mega zaskoczenie. Tede pierwszy raz w życiu mnie nie drażnił, świetny dj na deckach i dużo energii. Pod sceną zrobił się młyn, a sam koncert był przeciągnięty do granic możliwości (to akurat mnie drażniło, bo czekałem na CL). Jedyny tak naprawdę minus to chórkowy charakter, tego koncertu. Sześć wokali to zdecydowanie za wiele, przez co straciłem słuch na jakieś 20 minut. Jako ciekawostkę dodam, że w czasie koncertu na scenie kopulowały dwie ważki. Wszystko oczywiście uchwycone kamerą :D

Cunninlynguists - Jeden z koncertów życia. Aktualnie zastanawiam się czy nie byli przypadkiem lepsi niż Faith No More, których widziałem na openerze. W każdym razie zaczęli od "Damantion" połączonego z "Hellfire" i od razu zawrzało. Świetny kontakt z publiką, wręcz magiczna chemia między raperami, na końcu wręcz wybitna dyskografia zaowocowały rewelacyjnym koncertem. W związku z tym, że to był pierwszy koncert Cunninlynguist w Polsce w setliście znalazło się dużo starych utworów ("Lynguistics", "Mic Like A Memory") i utwory ze środkowego okresu ("K.K.K.Y.", "Dance For Me", "Seasons" i "Nothing To Give"), a nawet fragmenty z solowej płyty Kno. Przez chwilę myślałem, że nie usłyszymy żadnych utworów z Oneirology, ale grupa wróciła z nimi na bis. Po raz pierwszy na żywo zagrali "Dreams", "My Habit (I Haven't Changed)" i "Enemies With Benefits" (przynajmniej tak powiedzieli). Do tego na początek bisów poleciał jeden z moich ulubieńców, czyli "Stars Shine Brightest" z nieco zmienionym refrenem, co zbiło z tropu fanów. Grupa dostała gromkie brawa i ustąpiła miejsca Dilated Peoples.

Dilated Peoples - Koncert ostatniej gwiazdy pierwszego dnia festiwalu widziałem z trybun, w dodatku tylko chwilę, bo musiałem szukać sposobu na dotarcie do domu. Zaczęli z podobną energią, co ich poprzednicy i myślę, że ich występ był równie wysokich lotów. Evidence i Raaka rozgrzali się na dobre przy "You Can't Hide, You Can't Run" i od tamtej pory pod sceną bawili się prawie wszyscy zebranii.

Słowem podsumowania, zajebiście było tam być!

czwartek, 16 czerwca 2011

Metallica + Lou Reed = ?

Jakiś czas temu Metallica zapowiedziała, że tworzy album, który nie jest typowym krążkiem zespołu. Zaczynałem się już nawet bać, że może Metallica przeszła na trip hop, czy coś w tym stylu. Dziś zostałem trochę uspokojony wiadomością, że najnowszy album zespołu to kolaboracja z Lou Reedem (The Velvet Underground). Jak to wpłynie na muzykę legendy Bay Area? Nie mam pojęcia, ale na pewno głosy zachwytu będą mieszać się z komentarzami typu "Metallica skończyła się na (tu wpisz swoją ulubioną płytę)" jak to zwykle bywa w przypadku tego zespołu.



Hip Hop Arena I am coming! Kno beware!

Sesja za mną, więc czas na spełnianie marzeń. Jutro o godzinie 4 wyruszam do Łodzi na Hip Hop Arena, jak dokładnie tam dotrę jeszcze nie wiem. Jedno jest pewne, w godzinach wieczornych będę człowiekiem, który bawi się na koncercie swojego ulubionego zespołu (Cunninlynguists). Po powrocie pewnie będę dwa dni odsypiać, więc na blogu posucha, ale od poniedziałku wracam z nowa dawką muzyki i tekstów, a do tego oczywiście relacja z pierwszego dnia HHA. Życzcie mi powodzenia i do zaczytania :)

wtorek, 14 czerwca 2011

Taka o ciekawostka

Za granicą już w niejednym odtwarzaczu śmiga, więc warto obczaić :) Mam dla was tylko 2 minutki, ale myślę, że narobią apetytu.

niedziela, 12 czerwca 2011

Perła #3

Akustyczna perła idealnie na niedziele :)

Utwór tygodnia

Krótko i na temat: Junior Boys, Vanilla, Myslovitz

Junior Boys - It's All True

Nowa płyta kanadyjskiego duetu nie wnosi nic do ich stylu i czasami można pomyśleć, że na It's All True zakradło się parę dźwięków, które znalazły miejsce na ich poprzednich dokonaniach. Nie mniej jednak jest to wciąż muzyka na wysokim poziomie, przynosząca wyważoną dawkę melancholii i imprezowego bitu. Warto posłuchać, choćby dla takiej perełki jak "Playtime", czy hiciarskiego "Itchy Fingers". 



Vanilla - High Life

Jest, co najmniej 27 powodów, żeby posłuchać tej płyty. Wszystkie są wypisane w indeksie na rewersie płyty. Dziękuje. Do widzenia.







Myslovitz - Nieważne Jak Wysoko Jesteśmy...

Trudno mi pisać o Myslovitz, bo nie wywołują u mnie zbyt wielu uczuć. Samo rozpoczęcie tej krótkiej notki to piekło, bo nie mogę zdecydować od której strony podejść do opisu ich nowej płyty. Czy jestem zaskoczony nową propozycją grupy? Po części tak, a zasługą tego jest ostrzejsze brzmienie (świetna produkcja Borsa) i "męski" wokal. Czy moje odczucia wobec zespołu się zmieniły? Zdecydowanie nie. Wciąż uważam, że są przeceniani przez miłośników alternatywnego rocka, ale ich nowa pozycja zasługuje przynajmniej na sympatie. Parę kompozycji jest naprawdę rewelacyjnych, parę przywraca wspomnienie jednostajności, inne świetnie nadają się do nucenia. Na tle 9 tylko utworów to trochę mało, żeby zachwycić, ale wystarczająco, by kupić sobie parę odsłuchań.

sobota, 11 czerwca 2011

Ocean - W piekle nie będę sam (oficjalny teledysk)

Opis od zespołu: Klip do piosenki "W piekle nie będę sam" powstał w trakcie majowych koncertów Oceanu. W teledysku po raz pierwszy w Polsce na tak szeroką skalę zastosowano wykorzystywaną głównie w sportach ekstremalnych technologię GoPro HD. Klip zrealizowała grupa filmowa Wolfmotion. Piosenka pochodzi z nowej płyty zespołu "Wojna Świń". Nad produkcją albumu czuwali laureaci nagrody Grammy - Vance Powell (The White Stripes, The Raconteurs, Kings Of Leon,The Dead Weather) oraz Richard Dodd (Kings Of Leon, Green Day, Sheryl Crow, Tom Petty, George Harrison).

Wojna Świń

Wczoraj ogłupiałem. Pierwszy raz byłem zaskoczony, że widzę nową płytę jednego z ulubionych zespołów na półkach sklepowych. Niby obiło mi się o uszy, że Ocean pracuje nad nową płytą, ale nie spodziewałem się, że nagra ją w dwa (!) dni i trzy miesiące później wrzuci ją na rynek. Oczywiście płytę zapakowałem do koszyka i mimo przeciwności losu (mega ból głowy) udało mi się ją już dwukrotnie przesłuchać. Kolejny raz Ocean nagrał płytę skrajnie różniącą się od ich poprzedniego dokonania. Po przebojowej i wypolerowanej płycie Cztery dostajemy kawał surowego, nagranego na żywo rocka. Kompletnie nie słuchać na tej płycie pośpiechu w jakim była tworzona. Dwa dni w zupełności starczyły by nagrać kolejny świetny album. To na razie tyle jeśli chodzi o tą płytę. Wrócę do niej jak już się w nią całkowicie zagłębie. Jedno jest pewne, Ocean jest aktualnie moim ulubionym polskim zespołem, dzięki Wojnie Świń.

piątek, 10 czerwca 2011

HHK Official DVD 2010

Myślę, że ten filmik będzie najlepszą rekomendacją dla festiwalu.

Pharoahe Monch Ft. Styles P And Phonte - Black Hand Side

Zanim jednak sportretuje Pharoahe obejrzyjcie jego najnowszy teledysk do utworu "Black Hand Side". Dla mnie jeden z lepszych utworów z płyty W.A.R.

Hip Hop Kemp - Spis treści

W związku z promocją Hip Hop Kemp otwieram dwa nowe cykle. Pierwszy z nich o nazwie "Czeskie Miraże" to swoiste pocztówki z poprzednich edycji festiwalu, czyli videorelacje i koncertówki. Drugi to "Portret Artysty HHK", w którym mam nadzieję przedstawić paru ważniejszych artystów 10 edycji HIP HOP KEMP. Myślę, że pierwszym omówionym artystą będzie Pharoahe Monch, ale to nic pewnego. Oprócz tego pojawiać będą się newsy dotyczące festiwalu. Do zaczytania :)

Kids These Days

Kolejny ciekawy liveband :) Będzie czego słuchać czekając na nowe wydawnictwo ArtOfficial. Plus za trójkę wokalistów.

wtorek, 7 czerwca 2011

Balon, czyli muzyczne uniesienia


Bardzo dobrze zapowiadający się zespół.

Echinacea

Echinacea to ewenement na polskiej scenie rapowej. Teksty Parkera, Pudla i Siódmego dalekie są od dosłownych, a klimatyczne podkłady Kixnare'a i Roux Spana nie należą do szybko wpadających w ucho. Zacne to powiązanie i rzadko spotykane w naszym kraju, co muszę przyznać zawsze rzucało cień na moją opinię o polskiej muzyce rapowanej. Jeśli chodzi o podkłady to absolutnie najmocniejszy element na płycie. Wszystko pięknie się lepi z tekstami i tworzy poetyckie pejzaże, które można odczytać na wiele sposobów.

Niestety mimo ewidentnych plusów nie jest to płyta idealna. Flow trzech raperów gdzieś w połowie płyty staje się nie co monotonny i wraz z zakończeniem płyty nie pojawia się ochota na ponowne jej zapuszczenie. Najlepsza częstotliwość słuchania to jedno odtworzenie dziennie. Wtedy płyta smakuje wyśmienicie, a nawijka Parkera, Pudla i Siódmego nie jednego zaczaruje swoją oryginalnością.

Zdecydowanie polecam zapoznanie się z tą płytą. Echinacea nie jest może zbawicielem rapu, ale jest dobrym zwiastunem zmian na lepsze. Polecam

4/5

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Hip Hop Kemp - wstęp

Od dziś zaczynam cykl poświęcony Hip Hop Kemp festiwal. Zapytacie czemu? Powodów mam parę. Po pierwsze to jeden z najważniejszych hip hopowych festiwali na świecie i warto rozważyć wpisanie go do koncertowego kalendarza, jeżeli właśnie hip hop uważacie za swój ulubiony gatunek muzyczny. Kolejny powód jest bardzo egoistyczny, a jest nim pochwalenie się moim ewentualnym wyjazdem na tą zacną imprezę. Jeżeli do tego dojdzie przeżyje najprawdopodobniej największą przygodę życia. Najpierw przemierzę całą Polskę, by dostać się do Hradec Kralove w Czechach (pierwszy wyjazd za granicę), a potem stanę w tłumie skandującym takie nazwy jak Looptroop Rockers, Hocus Pocus, Pharoahe Monch czy Method Man & Redman. Żeby zbliżyć wam trochę rozmiary tej wyprawy zamieszczam tę o to mapkę:

Moja podróż zacznie się w Elblągu i wystarczy tylko spojrzeć na odległość dzielącą moje rodzinne miasto i znacznik z literką 'A', żeby zakrzyknąć: "Oszalałeś!". Pewnie i oszalałem, ale czego nie robi się dla muzyki.

Jest jeszcze jeden powód rozpoczęcia tego cyklu. DIVORCE THE MUSIC dołącza do akcji promocyjnej HHK i na jego łamach publikowane będą najświeższe informacje z jego obozu. Pełny line-up festiwalu oraz wszelkie informacje jego dotyczące możecie znaleźć tu. Do zaczytania

Amorphis - You I Need

Teledysk promujący najnowszy album Amorphis The Beginning of Times. Jeszcze nie słuchałem, ale myślę, że nie zeszli poniżej pewnego poziomu. Będzie jak zwykle dużo klawiszy, melodii i świetnych gitar. Do zasłuchania :)

Luther 2

Świetna wiadomość dla fanów brytyjskiego serialu Luther i Idrisa Elby, sezon drugi już za 8 dni :)

Chef'Special - Scribblin (Official Video)

Bardzo przyjemna nuta na lato. Prosto z Holandii specjalnie dla was CHEF'SPECIAL! Pootwierajcie okna i dajcie muzyce dryfować.

Coś z innej bajki

Jeżeli lubicie takie klimaty to sięgnijcie po płytę Bowser. Myślę, że warto poszerzyć horyzonty.

sobota, 4 czerwca 2011

Płyta tygodnia - W.E.N.A. - Dalekie Zbliżenia

Jeszcze parę takich płyt i uwierzę, że polski hip hop ma coś do zaoferowania w szerszej perspektywie. Dalekie Zbliżenia są tak dobre, że jestem skłonny postawić je obok albumów zagranicznych, które w ostatnim czasie przyjemnie sponiewierały moje uszy. W.E.N.A. ma świetny głos, niby leniwy, beznamiętny, a trafiający idealnie w punkt. Dodaj sobie do tego znakomite podkłady Menta, Qćka i paru nowych obiecujących nazw oraz bardzo trafne spojrzenie na rzeczywistość w tekstach i masz wręcz płytę idealna. Jeżeli chodzi o teksty to warto się na chwilę zatrzymać, W.E.N.A. potrafi w sposób nieskomplikowany i bezpośredni układać swoje przemyślenia tak żeby tworzyły niezwykle plastyczną całość. Mimo, że nikt raczej za parę lat nie będzie cytował tych tekstów w perspektywie kultu, to zdarzają się tu naprawdę błyskotliwe linijki. Występy gości też zostawiły bardzo dobre wrażenie i nie pozbyłbym się żadnego z nich, bo mógłbym naruszyć integralność Dalekich Zbliżeń. 

Bardzo fajnie wypadły wokale Pawła Ejzenberga (uczestnik "Mam Talent") i jestem ciekaw skąd w głowie W do E pojawił się pomysł zaproszenia go na płytę. Całkiem odważna decyzja jak na rapera, który zabłysnął w podziemiu i trafny artystyczny strzał.


Album Dalekie Zbliżenia to już teraz silny kandydat na polską płytę roku i nie sądzę, że coś jeszcze w polskim hip hopie mnie tak zachwyci. Może Rasmentalism? Zobaczymy. Na razie cieszę się tym, co mam.
4,5/5

piątek, 3 czerwca 2011

Pati Yang - Wires and Sparks

Różne odczucia towarzyszyły mi podczas słuchania nowej płyty Pati i do tej pory nie jestem pewien swoich uczuć, co do niej. Raz mam wrażenie, że to najlepsza pozycja w jej dorobku, innym razem, że najsłabsza. Zdarza się też, że jednego dnia zachwycam się jej spójnością i dojrzałością, a drugiego uważam, że Wires and Sparks jest nudna i zachowawcza. Okazuje się, że podobnie rysują się opinie wśród fanów, którzy uwielbiają analizować i zestawiać ze sobą płyty (ja również). Więcej jest jednak opinii, że płyta jest poprawna jak na standardy Pani Hilton. Mi osobiście brakuje trochę elementu zaskoczenia i niepokojącego vibe'u poprzednich płyt Pati. Muzyka mimo, że przesiąknięta charakterem autorki, jest zgoła inna niż choćby ta z  Silent Treatment (zasługa producenta Hurts). Wires and Sparks jest przestrzenna i idealnie skrojona do radia, a takie utwory jak "Near To God", "Hold Your Horses" i "Kiss is Better" już należą do moich ulubionych "przebojów"artystki. Ich refreny są niesamowicie uzależniające i na pewno nie z jednego okna wyfruną. Fajnie wypadają też utwory melancholijne, wolną wdzierające się pod skórę, ale to żadna nowość w przypadku Pati Yang, która jak nikt inny potrafi operować emocjami w swoich utworach. Jeśli miałbym rzetelnie napisać o swoich odczuciach odnośnie nowego albumu dzisiejszego dnia, to napisałbym, że to kolejna chlubna pozycja w dorobku Patrycji Hilton mimo, że nie przynosi żadnej rewolucji, a raczej eksploruje to, co już przez Patrycję zostało powiedziane. Wiele osób będzie miało mnóstwo radości z zakupu tej płyty, bo jest po prostu dobra. Nie każdy artysta musi na każdej kolejnej płycie odkrywać się na nowo.
4/5

Nowe od Curren$y

W całym moim uwielbieniu do Spitty nie spodziewałem się od niego tak rewelacyjnego utworu. Zwłaszcza, że w tym roku jest nad wyraz produktywny i można by się obawiać o formę jego kolejnych wydawnictw.

czwartek, 2 czerwca 2011

Zachap to! - 9th Wonder & Bucksohot

Ta płyta nie wymaga zbytniej rekomendacji, bo kiedy na jednej płycie spotykają się takie nazwy jak 9th Wonder (nazywany najlepszym producentem hip hopowym na świecie) i Buckshot (członek Black Moon i Boot Camp Clik) wysoka jakość jest gwarantowana. Płyta Chemistry to instant classic zanurzony po sam łeb w latach 90tych. Dużo tu przyjemnych dla ucha podkładów, świetnie brzmiący Buckshot i paru znamienitych gości. Największymi hitami albumu są "The Ghetto" z nośnym samplem i "I don't Know Why" z kojącym wokalem Keishy Shontelle. Oby dwa utwory poniżej:


środa, 1 czerwca 2011

The Niceguys

Też nie mogę się doczekać The James Kelley Ep. The Niceguys byli największym zeszłorocznym zaskoczeniem, co wykombinują w tym roku?

Nowe od Opeth

Nowa płyta skandynawskiego Opeth ukaże się we wrześniu pod tytułem Heritage, a przykuje wasz wzrok tą oto okładką przygotowaną przez Travisa Smitha.
Tracklista:
01. Heritage
02. The Devil's Orchard
03. I Feel The Dark
04. Slither
05. Nepenthe
06. Haxprocess
07. Famine
08. The Lines In My Hand
09. Folklore
10. Marrow Of The Earth

Darkest Era

Najnowszy materiał zespołu Darkest Era pod tytułem The Last Caress of Light już trzeci miesiąc zalegał na moim dysku. Jakoś nie po drodze było mi z odsłuchaniem tej płyty. Okazuje się, że to duży błąd, bo właśnie takiej muzyki mi ostatnio brakowało, pełnej melodii i rozbudowanych kompozycji, które śmiało można określić po prostu metalowymi. Bez żadnych modnych łatek i wielkiej promocji dostajemy solidny i bardzo ciekawy krążek. Poniżej dwa utwory ukazujące charakter albumu.