środa, 30 listopada 2011

Premiery Grudnia

The Roots Undun (6 grudzień)
KoRn The Path Of Totality (5 grudzień)
Tonedeff & Kno Chico And The Man (13 grudzień)
The Black Keys El Camino (6 grudzień)

Przebłyski przyszłych płyt

Znakomita wiadomość dla fanów progresywnego rocka ze Skandynawii. Norwedzy z Gazpacho są na etapie przedprodukcji swojego 7 już krążka studyjnego. Nowego dzieła Jana-Henrika Ohme i spółki możemy się spodziewać już wiosną roku 2012. Album nie ma jeszcze tytułu.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Album tygodnia: ArtOfficial "Vitamins & Minerals"

ArtOfficial to nie tylko zjawisko hip hopowe, to przede wszystkim grupa niezwykle uzdolnionych i zgranych muzyków jazzowych. Mało, który zespół z taką swobodą płynie na dźwiękach, żongluje stylistykami i do tego nagrywa tak zapamiętywalne motywy.  

Vitamins & Minerals to kolejny dowód na to, że mamy do czynienia z dojrzałym zespołem. Płyta została dopracowana do granic możliwości, w studiu zagościło mnóstwo utalentowanych gości, a w utworze finałowym pojawiła się nawet grupa Miami Symphonic Strings. Od pierwszej do ostatniej minuty mamy przyjemność delektować się niezwykle wykwintnym daniem. Od wszelakich dęciaków może rozboleć, aż głowa, bo to one są główną siłą napędową tej płyty i na nich też tkwi odpowiedzialność za prowadzenie melodii. Mnie osobiście najbardziej przypadł do gustu "AO Cadence", krótki, lecz treściwy instrumental. Właśnie w takich momentach słychać, że w ArtOfficial głównym czynnikiem jest muzyka, a nie rapowanie, choć to drugie wypada na Witaminach i Minerałach całkiem nieźle, zwłaszcza w warstwie tekstowej. Można psioczyć, że mimo, że mamy dwóch wokalistów to ich głosy i flow są tak zbliżone, że można zapomnieć o jakiejkolwiek różnorodności wokalnej. Na szczęście mamy od tego gości. .

Muszę przyznać, że znając tylko 4 utwory z nadchodzącej płyty miałem pewne obawy. Wydawało mi się, że są one zbytnio do siebie podobne. Okazało się jednak, że Vitamins & Minerals jest jedną z tych albumów, które należy słuchać od początku do końca, bo tak najlepiej smakuje.

4,5/5

sobota, 26 listopada 2011

Nowa płyta Metallica w 2013?

Na to wygląda. Rob Trujillo wypowiedział się ostatnio na temat nowo powstałych utworów i zapowiada, że Death Magnetic to była tylko rozgrzewka. Muzycy planują poświęcić przyszły rok na sesje nagraniowe. Miejmy tylko nadzieje, że zatrą złe wrażenie pozostawione przez Lulu.

piątek, 25 listopada 2011

MarQ Spekt & Kno

Przyznaję się bez bicia, uwielbiam wszystko, co tworzy Kno. Podkłady jakie wysmażył na Oneirology jego macierzystej grupy to absolutny unikat na scenie Hip Hop.

Wspólny projekt z MarQ Spekt nie wytrzymuje porównań z tym dziełem, ale Kno nigdy nie praktykował wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki i po raz kolejny stworzył coś własnego, stojącego w całkowitej opozycji do poprzedniego dzieła. Wprawdzie parę podkładów nasuwa skojarzenia z Alchemistem, jednak są to tylko szczegóły, w których obaj producenci się lubują. Nie zabrakło na MacheteVision charakterystycznego dla Kno samplowania w "The Royal Peasant", czy przywodzących na myśl Oneirology klawiszy w "The Devil". "All Smiles (Plastic Mask)" pasuje praktycznie do każdego projektu Kno, z kolei "Danger" brzmi jak żywcem wyjęty z Death Is Silent. 

Warto się na chwilę zatrzymać na przygotowanej przez MarQ Spekt warstwie lirycznej, którą najprościej porównać do kina Rodriguez/Tarantino, co już sama okładka i tytuł krążka sugestywnie podpowiadają. Dla fanów gore pozycja obowiązkowa, do tego podana w tak naturalny sposób, jakby MarQ Spekt opowiadał o grillu u babci.

W ogólnym rozrachunku MacheteVision to dobra płyta, niekoniecznie spełniająca moje oczekiwania, ale chyba po cichu liczyłem, że Kno będzie stał w miejscu. Ten na szczęście postanowił postawić kolejny stabilny krok w drodze po tytuł najlepszego producenta hip hopowego.

czwartek, 24 listopada 2011

The Ting Tings "Silence (Bag Raiders Remix)"

Striking back!

Zjechałem Anglię, zjechałem Włochy, ale jak to mówią w domu zawsze najlepiej, Dziś piszę do was prosto z Polski i mam nadzieje, że teraz sytuacja się ustabilizuje i będziecie mieli znacznie więcej materiału do czytania. Mam już plany na dłuższe teksty, między innymi na temat nowych płyt ArtOfficial i MarQ Spekt & Kno, do tego na pewno znajdzie się coś dla fanów ostrzejszego grania, bo nawet w tej chwili z moich głośników wybrzmiewają cięte riffy. Powoli przygotowuje się także do tegorocznego muzycznego podsumowania. Myślę, że nie będzie problemy z wybraniem najlepszych, mimo, że już teraz mam na koncie niebagatelną liczbę 170 albumów roku 2011. Do zaczytania :)

piątek, 11 listopada 2011

Giro di Italia

W związku z tym, że aktualnie przebywam w słonecznych Włoszech, specjalnie dla was włoski akcent muzyczny - Fabrizio Moro ze swoim świetnym "Libero". Miłego słuchania.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Krótko i na temat: Graveyard, Jane's Addiction, Cynic

Graveyard - Hisingen Blues

Nie wiem jak to się dzieje, że większość zespołów uważanych za współczesną reinkarnacje Led Zepellin trafia do mnie bez popitki, a  ich protoplaści mają trudności z zagrzaniem miejsca na mojej plejliście. Graveyard jest właśnie takim zespołem, czerpiąc garściami z dorobku Zepellinów. Nie mniej jednak nie mamy do czynienia z odgrzewanym kotletem, a pełnokrwistym materiałem, który dzięki specyficznemu szwedzkiemu feelingowi i charyzmatycznemu Joakimowi Nilsson'owi za mikrofonem ma prawo być kojarzony tylko z jednym zespołem - Graveyard!

Jane's Addiction - The Great Escape Artist

Po paru przesłuchaniach The Great Escape... doszedłem do wniosku, że najmocniejszym punktem tego krążka są melodie w "Irresistible Force", "Twisted Tales" i "Splash A Little Water On It", oraz soczyste solówki Navarro. Cała reszta, za wyjątkiem utworu otwierającego zestaw ("Underground"), już mnie tak nie grzeje. Poprawna propozycja z rewelacyjnymi momentami.



Cynic - Carbon-Based Anatomy

Recenzent w polskim Metal Hamerze tak się zachwycił tym bądź, co bądź dobrym albumem, że czytając jego recenzje poczułem, że o to czeka mnie uczta na miarę 10-lecia, kiedy wreszcie odpalę Carbon-Based Anatomy. Właśnie taki zawyżony hype zakłóca mi odbiór tego Mini-CD, bo trudno nazwać 22 minutowe dziełko pełnoprawnym albumem. Pierwszym, co biję w uszy jest fakt, że to tak naprawdę tylko 3 utwory, a reszta to intro/outro, interludium - całkiem miłe w swoim oddźwięku, ale jednak. Kolejnym zaskoczeniem, może być delikatność tego wydawnictwa w porównaniu do przełomowego Focus z 1993 roku.  Cynic przeszedł długą drogę od tamtego czasu i trudno go wciąż nazywać zespołem grającym techniczny death metal, czy choćby metal. Całość zaczyna się plemiennym śpiewem i delikatnym tłem intrumentów, potem dostajemy utwór tytułowy z ciekawą linią melodyczną, która automatycznie wpada do głowy. "Box Up My Bones" ma podobny klimat i mocno zbliża się do rocka progresywnego. Następny w kolejce "Bija!" to miniaturka, która tak szybko mija, że czasem zapomnę się w nią wsłuchać. Tuż przed końcem dostajemy najbardziej intensywny "Elves Beam Out" i wszystko zanika w "Hieroglyph". Trudno mi powiedzieć, że 3 całkiem fajne utwory to szczyt moich oczekiwań względem Cynic.

niedziela, 6 listopada 2011

The Roots - Make My

To tylko fragment oryginalnego utworu z zapowiedzianej na 6 grudzień płyty Undun. Kolejna zapowiedź już we wtorek.

sobota, 5 listopada 2011

Chris Cornell "The Keeper"

Utwór promuje nie tylko najnowszy akustyczny album Chrisa Songbook, ale także film "Machine Gun Preacher z Geraldem Butler'em w roli głównej. Szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś ciekawszego.

Dziś premiera nowego albumu ArtOfficial!

O to tracklista Vitamins & Minerals:

01.Low Level
02.Bags Packed (feat. Amanda Diva)
03.All In All (Featuring .Michelle Forman & Asuka Barden)
04.Migraine
05.Rooftop
06.Black Birds
07.AO Cadence
08.Rumor Says (feat. Anita Faye Wilson & Donald Lowe)
09.Three Four (Featuring . Rory Cooper)
10.8785
11.Can’t Keep Running In Place (feat. Wrekonize & DJ Fuse)
12.Vitamins & Minerals
13.Pound For Pound
14.Don’t Hold Your Breath (feat. Miami Symphonic Strings)

piątek, 4 listopada 2011

Hammers Of Misfortune/ Monkey3

Uznaje komentarz za zbędny, niech przemówi muzyka :)

Floex, czyli elektroniczne pejzaże

Kolejny po Vesicle zespół, który ma szansę mocno namieszać na elektronicznej scenie, a co ważniejsze, w moim muzycznym sercu.

Premiery Listopada

Curren$y Verde Terrace
Statik Selektah Population Control (25 listopada)
Olivia Anna Livki The Name Of This Girl Is...
Action Bronson & Statik Selektah Well Done (22 listopada)
Disturbed The Lost Children (8 listopada)
Magnum Evolution (22 listopada)

czwartek, 3 listopada 2011

Kobra And The Lotus "Welcome To My Funeral"

Brittany "Kobra" Paige! Zapamiętajcie to nazwisko, bo z takim głosem może namieszać w przeładowanym testosteronem heavy metalowym piekiełku.

środa, 2 listopada 2011

I would cut my legs and tits off when I think of Lou Reed and Metallica

Obiecałem jakiś czas temu, że podzielę się z wami swoimi przemyśleniami odnośnie owoców współpracy zespołu Metallica i króla undergroundu Lou Reeda, jak zauważyliście pewnie w tytule tego posta, miód po ekranie raczej się lać nie będzie. Cieszę się bardzo, że nie miałem wygórowanych nadziei względem tego projektu, bo mógłbym rzucić krzesłem albo dwoma (kolejna aluzja do tekstów z Lulu). Jak St. Anger chętnie uratowałem z otchłani, tak Lulu jest mi niezmiernie trudno bronić, w pewnych momentach można pomyśleć, że Metallica się stara (świetny riff w "Pumping Blood", czy ciekawy kompozycyjnie "Cheat On Me"), ale Lou czuwa i też się stara... pogrążyć nadzieję na momenty, w których jego głos zaniknie. Dobrze wypada klimat "Junior Dad", niestety ten utwór trwa o 15 minut za długo (naprawdę nie widzę uzasadnienia przedłużania tej kompozycji). Przez moment podobało mi się nawet "Frustration" i zaczęła mi się wkręcać wokalna "ekwilibrystyka" Lou, ale potem uświadomiłem sobie, że "podśpiewywanie" w stylu Reeda mnie po prostu bawi. Słowem podsumowania, okropna kolaboracja, która skłania mnie do myślenia, że członkowie Metalliki mają coraz większe problemy ze słuchem (ja bym Lou ze studia wyrzucił, albo wysłał go na lekcje śpiewu), niemniej jednak nie pozbawiona promyczków nadziei nieśmiało wyłaniających się w wyżej wymienionych utworach. Kompozycyjnie przyzwoicie, wokalnie "fru-fru-frustration", jako całość zawodzi kompletnie.
2/5