niedziela, 30 września 2012

Grizzly Bear - Shields


W 2009 roku albumem Veckatimest Grizzly Bear pogodziło wreszcie uznanie krytyki z popularnością wśród fanów, dzięki czemu odnieśli wielki sukces na obu płaszczyznach. Wystarczy przypomnieć, że ich opus zajęło 6 miejsce wśród najlepszych albumów 2009 roku według Pitchforka. Od tamtego czasu minęły 3 lata w trakcie, których członkowie zespołu skupili się na swoich solowych karierach. Wreszcie przyszedł też czas na powrót macierzystej formacji i grupa powróciła z wyczekiwanym albumem o tytule Shields. Niewątpliwie warto było czekać.

Shields to płyta wielowymiarowa. Sprawia wrażenie bardziej przebojowej od poprzedniczki i w tym samym momencie bardziej wysublimowanej i złożonej. Utwory mają konstrukcje puzzli, nasz ośrodek słuchu musi wychwycić z piosenek poszczególne detale i dopasować je do siebie by w pełni docenić kompozycje jako całość. Wymaga to wielokrotnego przesłuchania. Już otwierający album „Sleeping In Ute” pokazuje dwie twarze zespołu. Zaczyna się rytmicznie, wręcz rockowo. W międzyczasie w tle przebijają się delikatne klawiszowe plamy by w końcu objawić się jako chwilowy przebłysk elektronicznych dźwięków. Ten błysk jest jednak błyskawicznie przerwany przez brudne gitary. Nad tym wszystkim wciąż unosi się hipnotyzujący głos Droste. Ostatnia minuta utworu to niespodziewane wyciszenie prezentujące intymną stronę zespołu. „Yet Again” świetnie godzi ze sobą mainstream z alternatywą, a „What’s Wrong” to triumf tradycyjnych instrumentów. Niezwykle podoba mi się także „Gun-Shy” z delikatną gitarą i świetną grą Chrisa Bear’a. Kryjący się na 2 miejscu w indeksie „Speak In Rounds” to chyba najbardziej przebojowy utwór w karierze nowojorczyków. Ponownie rządzi i dzieli Bear ze swoim zestawem perkusyjnym napędzając utwór. Nie zabrakło też w nim folkowej nuty i ukrytych detali w postaci świdrującej gitary czy fletu. Finał „Shields” rozbrzmiewa majestatycznie za pomocą dwóch utworów – „Half Gate” z masywnym orkiestrowym brzmieniem i ponad siedmiominutowym „Sun In Your Eyes”, który zaczyna się dość niepozornie by potem dzięki ścianie dźwięku i potężnie brzmiącym trąbkom wprowadzić słuchacza w podniosły nastrój.

Shields to intrygująca i stymulująca porcja muzyki, która ma nawet szansę przebić sukces Veckatimest. W moim odczuciu już przebiła poprzedniczkę.

4/5

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Skunk Anansie - Black Traffic

Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałem Skunk Anansie. Miałem może 10, 12 lat, gdy byliśmy całą rodziną na urodzinach mojego wujka. Wśród prezentów znalazła się płyta „Post Orgasmic Chill”. Na dysku znajdowały się także multimedia, co w tamtych czasach było istnym szaleństwem. Zasiedliśmy więc do komputera i obejrzeliśmy teledysk do Charlie Big Potato. Łysa Skin w obleśnej wannie i wszechobecne robaki to było dla mnie za wiele. Prawdopodobnie uznałem zespół za ciekawostkę, do której nie warto wracać. Wujek miał inne zdanie i katował krążek jeszcze wiele razy. W końcu i ja przekonałem się do Skunk Anansie, a grupa stała się częścią mojego muzycznego "dojrzewania". Czytaj dalej

czwartek, 27 września 2012

Przebłyski Przyszłych Płyt: Beth Hart

Zjawiskowa Beth Hart po współpracy z Joe Bonamassą przy okazji wspólnego albumu Don't Explain wraca z solowym albumem Bang Bang Boom Boom. Premiera wydawnictwa zaplanowana jest na ósmego października.

wtorek, 25 września 2012

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Dave Matthews Band - Away From The World

33 – jeśli dobrze policzyłem, tyle razy pada słowo "love" na przestrzeni 54-ech minut trwania najnowszej płyty Dave Matthews Band. Wiele mówi to o charakterze, tej przepełnionej miłością i optymizmem płyty. "Away From The World" jest gwarancją dobrego początku dnia, dlatego polecam słuchać zaraz po przebudzeniu. Podobnie uczucia wzbudzała "Big Whiskey & The Groogrux King", która w piękny sposób uczciła życie zmarłego w 2008 roku LeRoi’a Moore’a, za co oddaje zespołowi cześć po dziś dzień. Czytaj dalej

Krótko i na temat: Tame Impala, The Gazette, Happysad

Tame Impala - Lonerism

Przy okazji ostatniej płyty grupy rozpisywałem się o podobieństwach ich Innerspeaker do A Time Of Day zespołu Anekdoten. Było to przy okazji jedynego, jak do tej pory posta z serii "Bliźniaki". Lonerism nie czeka podobne potraktowanie z mojej strony, bo to album prezentujący zespół o własnym charakterze i muzycznej wizji. Każdy kolejny utwór wprowadza coś nowego do tej muzycznej układanki. Brzmienie albumu intrygują i hipnotyzuje. Nie jest to łatwa muzyka, dlatego jedni odrzucą Lonerism na starcie, inni zatopią się w tych dźwiękach bez opamiętania. Fani rocka psychodelicznego i lat 70-tych powinni sięgnąć po album bez wahania.

The Gazette - Division

Słysząc nazwę The Gazette wciąż mam w pamięci ich wspaniałą płytę DIM. Dla mnie osobiście to, jak do tej pory szczytowe osiągnięcie Japończyków. Najnowszy opus zamknięty jest w dwóch króciutkich płytach. Jedyny powód umieszczenia w pudełku dwóch krążków to chyba rozdzielenie dwóch twarzy grupy. Na pierwszej z nich jest więcej melodii i przestrzeni, druga zaś zawiera bardziej metalowe utwory z dużą ilością elektronicznych brzmień. Która jest lepsza? Wydaje mi się, że prezentują zbliżony poziom w swoich kategoriach wagowych. Wyszedł The Gazette całkiem fajny zestaw piosenek, ale Division do najlepszych dokonań grupy na pewno się nie zalicza.

Happysad - Ciepło/Zimno

Nie rozumiem traktowania przez niektórych zespołu Happysad jako towaru drugiej jakości. Wprawdzie teksty wyśpiewywane przez Kubę Kawalca dla wielu osób mogą być, jak sól na ranę, ale jeśli skupić się tylko na muzyce, grupa ze Skarżysko-kamiennej nigdy nie zeszła poniżej pewnego poziomu. Na Ciepło/Zimno po raz kolejny dostajemy solidny zestaw melancholijnych pieśni, niektórych bardziej rockowych innych bardziej sentymentalnych. Zabrakło może jakiś eksperymentów, które odświeżyły by formułę zespołu, ale takie utwory, jak singlowy "Wpuść Mnie", ultra-przebojowy "Na Ślinę" czy "Bez Znieczulenia" absolutnie to rekompensują. Fani się nie zawiodą.

czwartek, 20 września 2012

Przebłyski Przyszłych Płyt: Deftones

 "Koi No Yokan" to nowy album zespołu Deftones, który ma zaplanowaną premierę na 13 listopada. Już dziś na oficjalnej stronie zespołu możecie pobrać zupełnie za darmo nowy utwór grupy "Leathers". Wystarczy tylko odwiedzić tą stronę http://www.deftones.com/main/



poniedziałek, 17 września 2012

The Pineapple Thief - All The Wars


Po rewelacyjnym Someone Here Is Missing The Pineapple potrzebowaliby radykalnych zmian by ponownie mnie zachwycić. Tymczasem najnowsza propozycja grupy pokazuje zespół stojący w miejscu. All The Wars to płyta dobra, ale nie porywająca. Większość zawartych na niej melodii brzmi, jak reminescencje wcześniejszych dokonań. Wina w tym głównie Soorda, który sam umieszcza się w ciasnej wokalnej szufladce. Na duży plus zaliczam rockowe brzmienie całości, które dodaje utworom pazura, długość albumu i drugą połowę „Reaching Out”, która jest przypomnieniem, że The Pineapple Thief potrafi tworzyć pasjonującą muzykę.

3/5

Zachap To!: Tina Dico - Where Do You Go To Disappear?

Urodzona w Aarhus wokalistka i kompozytorka kupiła mnie przede wszystkim swoim czystym mocnym głosem i talentem do niebanalnych piosenek. Jej "Your Waste Of Time" i "Break Of Day" to jedne z najwspanialszych utworów z damskim wokalem, jaki słyszałem od lat, a może kiedykolwiek.

Where Do You Go To Disappear? to pierwszy album Tiny Dico, po który sięgnąłem samodzielnie kierowany dużymi oczekiwaniami. Czy krążek spełnia te oczekiwania? W większości tak.

Zaczyna się wyrazistym bitem perkusji, ale zarówno "We're All Experts" i "Moon To Let" to raczej stonowane piosenki. Zwłaszcza ta druga, pełniąca rolę singla. Tina pokazuje, że wciąż ma ten czar i nie odbiega zbytnio od muzyki, do której zdążyła nas przyzwyczaić. Czyli wszystko po staremu? Delikatnych piosenek, które zaczarują słuchacza jest tu naprawdę pod dostatkiem, ale poszukajmy w zestawie nowości. Swego rodzaju novum jest błyskotliwy "You Wanna Teach Me How To Dance", który przez swoją tematykę przypomina mi nieśmiertelny hit "Murder On The Dancefloor" Sophie Ellis-Bextor. Dico śpiewa w nim, jak to nie potrafi tańczyć mimo, że czuje w sobie muzykę.

Jednym z mocniejszych punktów programu nowej płyty są podniosły "True North" i utwór tytułowy, który ma poważne zadatki na przebój. Refren sam się nuci i nie trudno zapamiętać jego słów.

Nie ma na Where Do You... może tej świeżości, co na pierwszych albumach, ale to nic. Tina Dico nie obniża lotów i nie udaje kogoś kim nie jest, a to rzecz bezcenna. Polecam wszystkim, którzy szukają mądrego damskiego popu.

4/5

sobota, 15 września 2012

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Beardfish - The Void (Płyta Tygodnia)

Siedem albumów długogrających w ciągu 10 lat istnienia, trasy koncertowe z takimi zespołami jak The Tangent, Dream Theater czy Pain Of Salvation, a od 9 września do tego zacnego grona dołączy supergrupa Flying Colors – tym może się pochwalić Beardfish jeśli chodzi o dokonania czysto artystyczne, ale jest jeszcze przecież bezgraniczna miłość fanów. Szwedzi mogliby zatem śmiało osiąść na laurach i nagrywać tzw. „bezpieczne” płyty. Tymczasem The Void to nowa jakość w dorobku grupy. Czytaj dalej

The Album Leaf - Forward/Rewind

Fani są w tym roku rozpieszczani przez The album Leaf, bo oprócz soundtracku „Torey’s Distraction” wydał on całkiem świeży materiał. „Forward/Rewind” nie jest jednak tradycyjną płytą, a EPką. Mimo to znalazło się na niej całkiem dużo muzyki. Materiał trwa, aż 34 minuty, co sprawia, że śmiało można go nazwać pełnoprawnym albumem.

Na sam początek dostajemy uroczy „Stretched Home”, w którym Jimmy całkiem zgrabnie wykorzystuje orkiestracje i elektronikę. Wybrzmiewający po nim „Descent” i „Low Down” skłania się bardziej w stronę post rocka. W wypadku tego drugiego, post rocka ubarwionego instrumentami dętymi i skrzypcami. W „Skylines” słychać echa The Flashbulb, a „Under The Night” wzbogacony jest o delikatny, męski śpiew. Wychodzi to całkiem nieźle, a przede wszystkim urozmaica tą bądź co bądź instrumentalną płytę. Pozostały nam jeszcze dwa utwory. Pierwszy z nich „Images” to niewątpliwie jeden z ciekawszych utworów na „Forward/Rewind”. Wreszcie słyszymy mocniejszy beat perkusji, co tworzy bardziej stanowczą rytmikę. Zamykający album „Dark Becomes Light” rozpoczyna się narastającym dźwiękiem syntezatora. Powoli pojawiają się nowe elementy w tym ponownie skrzypce. Dźwięk syntezatora cichnie i kompozycja się kończy zostawiając nas z mieszanymi uczuciami.

Jak wypada EP na tle niezbyt przychylnie ocenionego przeze mnie „Torey’s Distraction”? O niebo lepiej. Nadal nie ma w tej muzyce nic oryginalnego, czego byśmy nie słyszeli wielokrotnie każdego roku, ale przynajmniej nie są to kompozycje na pół gwizdka jak w przypadku tych na soundtracku. Przyznam nawet, że uważam ten album za bardzo przyjemny i udany. Mnóstwo na „Forward/Rewind” uroku i ulotności, które w naturalny sposób koją. Płyta wywołuje emocje, a to najważniejsze.

3/5 

czwartek, 13 września 2012

Dave Matthews Band "Mercy"

Utwór promujący najnowszy album grupy Away From The World. Możecie się spodziewać w najbliższym czasie recenzji :)

poniedziałek, 10 września 2012

Krótko i na temat: threshold, Archive,

Threshold - March Of Progress

Mam problem... Dead Reckoning, który wprowadził mnie do świata Threshold przebił się bez problemu do jądra mojej muzycznej duszy. Jego następca nie ma jednak tyle szczęścia. Nie potrafię znaleźć powodu tego stanu rzeczy. Kompozycje na najnowszym albumie na pewno warte są uznania, wokalnie też jest dobrze, choć tęsknie za McDermottem. Coś mimo wszystko utrudnia mi pełne przetrawienie tego materiału w całości. March Of Progress nie mniej jednak zasługuje na tuzin odsłuchów i aplauz słuchaczy, bo każdy utwór na nim zawarty jest zagrany z wielką finezją i wyobraźnią.

Archive - With Us Until You're Dead

Wstyd się przyznać, ale to moje pierwsze spotkanie z twórczością grupy z Londynu. Tym razem Archive postawili na piosenkowe i "uproszczone" formy. Mimo to utwory pełne są głębi i emocji. Czwórka wokalistów zręcznie urozmaica nam te 12 kawałków (z bonusami 14). Czasami wychodzą z tego liryczne, a innym razem energetyczne petardy. Znając już potencjał Archive na pewno sięgnę po ich starsze dokonania.