wtorek, 30 kwietnia 2013

Krótko i na temat: Stone Sour, H.I.M., James Blake

Kolejny zespół po Coheed and Cambria, który postanowił podzielić swoje najnowsze dzieło na dwie części i rozłożyć ich premierę w czasie. To co wyglądało na próbę wyduszenia pieniędzy od fanów, w wypadku Coheedów okazało się całkowicie uzasadnioną artystyczną decyzją, ale o tym już pisałem na łamach Laboratorium Muzycznych Fuzji, więc przejdźmy do Stone Sour. Z perspektywy czasu pierwsza część House of Gold & Bones nie robi już tak dobrego wrażenia. Największy jej mankament to nierówny poziom piosenek. Część kompozycji jest tylko na poprawnym poziomie, a w kontekście tych naprawdę rewelacyjnych wypada wręcz nijako. House of Gold & Bone Part 2 jest świetne pod każdym względem i sprawia wrażenie jakby każda kolejna kompozycja wywodziła się z poprzedniej. Trudno przez to wyłonić jakieś faworyta co sprawia, że z ogromną przyjemnością słucham płyty od początku do końca nie potrafiąc znaleźć żadnego słabego punktu. Szczerze mówiąc to odnajduję z każdym odsłuchaniem powód by nie przestawać jej słuchać. Bardzo prawdopodobne, że to jeden z najlepszych albumów grupy.
Coś mnie ostatnio tchnęło i pod wpływem brytyjskiego Metal Hammera sięgnąłem po starsze dokonania H.I.M.. Pamiętam jak jeszcze parę lat temu dokonania Ville Valo i spółki robiły na mnie umiarkowane wrażenie, a tu nagle każda piosenka sprawia mi ogromną frajdę. Najnowszy album grupy Tears On Tape też zaczyna zyskiwać w moich uszach. Może tytułowy utwór wypuszczony jako singiel nie jest specjalnie dobrą zachętą, ale zapewniam, że pozostałe utwory umieszczone na tym krążku prezentują naprawdę wysoki poziom i trudno ich nie polubić. Mam unikatową okazję kupić najnowszy album H.I.M. wraz ze specjalnym numerem Metal Hammera i jestem prawie pewny, że ją wykorzystam.
Spore zaskoczenie, zwłaszcze że debiutancki album Pana Blake'a wydał mi się nadmuchanym do granic możliwości zjawiskiem, które było raczej puste w środku i mało oryginalne. Wszystkie te ochy i achy nie miały dla mnie potwierdzenia w muzyce i oprócz paru fragmentów nie znalazłem na James Blake niczego dla siebie. Overgrown to już zupełnie inna historia, kompozycje mają głębie i przyciagają niesamowitym klimatem. Album jest bardzo dojrzały i ukazuje Jamesa Blake'a jako świadomego artystę. Zadziwia zwłaszcza gościnny występ RZA, który wypadł wręcz rewelacyjnie. W sumie każda kompozycja ma w sobie jakiś czarujący element, który nie pozwoli wam o niej zapomnieć przez wiele tygodni, jeśli kiedykolwiek. Wchłonąłem w tą muzykę i nie ma już odwrotu.

sobota, 20 kwietnia 2013

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Logophonic - Little Pieces


W ciągu ostatnich paru lat polska scena muzyczna spłodziła wiele zespołów prezentujących poziom światowy odciskając tym samym piętno na muzycznej mapie Europy. Nie jesteśmy już krajem, który znany jest tylko z prężnie rozwijającej się sceny death metalowej. Nasze grupy prog-rockowe i metalowe wymieniane są jednym tchem ze światowymi gigantami. Wypuszczamy na świat mnóstwo ambitnej elektroniki, a jazz tworzony na polskiej ziemi jest coraz bardziej ceniony i pożądany, nie wspominając już o stoner rockowej fali, która przeżywa w naszym kraju swoją druga młodość. Każdego dnia powstaje nowa grupa muzyczna, która nie boi się czerpać inspiracji z aktualnych trendów i modelować ich na własne potrzeby. Zachęcone tym faktem pojawiają się nowe wytwórnie, które stawiają muzykę ponad wszystko i dają szansę tym młodym zespołom na dotarcie do szerszej publiki. Nie miejmy jednak złudzeń. Tłok tworzący się na naszej muzycznej scenie jeszcze bardziej utrudnia muzykom utrzymywanie się z grania. Tym bardziej budzi podziw ich zapalczywość do tworzenia muzyki i sprawiania, że życie fanów muzyki jest tak ciekawe. Czytaj dalej

Przebłyski Przyszłych Płyt: 30 Seconds To Mars

Nowe wideo 30 Seconds To Mars już służy jako baza danych dla spragnionych gifów tumblrowiczów. Przekonaj się samemu co tak urzekło fanów. Ja osobiście nie mam pojęcia. Nie mniej jednak premiera Love, Lust, Faith + Dreams zaplanowana na 21 maja to dla mnie dość duże wydarzenie.

Konkurs Laboratorium Muzycznych Fuzji!

Laboratorium Muzycznych Fuzji ma dla was konkurs, w którym do wygrania jest najnowsze wydawnictwo Przeciwziemii - Tattooed Head Woman!

Oto wskazówki jak zbliżyć się do posiadania powyższego krążka:

1. Polubić nasz fanpage - jeżeli już tego oczywiście nie zrobiono.
2. Polubić konkursowy post.
3. Udostępnić go na swoją ścianę.
4. Wysłać swoje imię i nazwisko na nasz laboratoryjny mail labomuzi@gmail.com ze wzniośle brzmiącym tematem: "KONKURS - Przeciwziemia!"

Tylko tyle i aż tyle!

Spośród wszystkich wylosowany będzie jeden szczęśliwiec, który już niedługo będzie mógł cieszyć się posiadaniem albumu Tattooed Head Woman.

Fanpage
Recenzja EP "Tatooed Head Woman"


Konkurs trwa do 30.04.2013!


środa, 10 kwietnia 2013

Przebłyski Przyszłych Płyt: Queens Of The Stone Age

Na 3 czerwca zaplanowana jest premiera szóstego albumu Queens Of The Stone Age zatytułowanego ...Like Clockwork. Jako pierwszy singiel wybrany został utwór "My God Is The Sun", a tak prezentuje się pełna tracklista:

1. Keep Your Eyes Peeled
2. I Sat By The Ocean
3. The Vampyre Of Time And Memory
4. If I Had A Tail
5. My God Is The Sun
6. Kalopsia
7. Fairweather Friends
8. Smooth Sailing
9. I Appear Missing
10. Like Clockwork

niedziela, 7 kwietnia 2013

Krótko i na temat: Iamx, Kvelertak, Spock's Beard

Nowy album Chrisa Cornera to zawsze duże wydarzenie. Przy okazji The Unified Field jednak byłem dość cierpliwy i nie obgryzałem paznokci z powodu przedłużającego się oczekiwania. Sama płyta, kiedy już wyszła, też wsiąkała we mnie dość delikatnie, lecz po ok. 5 odsłuchaniach wykorzystała moja nieuwagę i wzięła mnie z zaskoczenia. Po pierwsze na najnowszym dziele Iamx jest delikatniej  niż na Volatile Times, który eksponował mroczniejsze i bardziej dzikie oblicze projektu. Po drugie produkcja jest bardziej złożona niż na jakimkolwiek albumie Iamx przed nim. Duża w tym na pewno zasługa Jima Abissa, który podjął się współprodukcji krążka. Na The Unified Field usłyszycie multum różnorodnych instrumentów poukrywanych wśród elektronicznej podstawy. W zestawieniu z jak zwykle emocjonalnymi wokalizami Chrisa i jego muzyczną wrażliwością tworzy to obraz naprawdę intrygującego dzieła, które potwierdza  wielki talent Brytyjczyka mieszkającego w Berlinie.
Debiut Norwegów był najzwyczajniej w świecie zbyt dobry, bym nie zawiódł się zawartością jego następcy. Brakuje mi na Meir tego błysku geniuszu i mimo, że album zyskuje moja sympatię z każdym kolejnym spotkaniem, to nie mogę pozbyć się wrażenia, że zespół zatracił gdzieś swoją świeżość.

Zmiana na stanowisku wokalisty i odejście Nicka D'Virgilio były dla mnie sporym zaskoczeniem, ponieważ nie śledziłem bierzących wydarzeń w obozie Amerykanów. Jeszcze większym zaskoczeniem jest wpływ Teda Leonarda ( Enchant) na muzykę Spock's Beard. Nick nie był też wcale zły, powiem więcej, podobał mi się kierunek w jakim popchnął muzykę tej progresywnej grupy. Ted także w ciekawy sposób odświeża oblicze zespołu, nadając kompozycjom bardzo melodyjny sznyt. Już otwierający album "Hiding Out" objawia się jako nowy hit zespołu. W "Waiting For Me" pojawił się nawet współzałożyciel Spock's Beard, Neal Morse. Może Brief Nocturnes and Dreamless Sleep nie jest wybitną prog rockową płytą, ale na pewno można ją określić mianem solidnej i zapadającej w pamięć.

środa, 3 kwietnia 2013

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Humanfly - Awesome Science

Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy dla każdego fana muzyki są osobiste muzyczne odkrycia. Wiadomo jednak, że to nie jest tak, że idziemy na najbardziej undergroundowy koncert na jaki możemy pójść i zakochujemy się w zespole, który potrafi zawrzeć najwięcej akordów w jednej piosence, a do tego w ich muzyce można wyłapać jakieś ledwie słyszalne melodie. Te czasy już dawno minęły, dziś szukanie zespołów ogranicza się do tuzina kliknięć na klawiaturze, ewentualnie przeczytania w jakimś magazynie, że jest sobie taki zespół, który nie ma jeszcze kontraktu, ale gra całkiem całkiem. U mnie zazwyczaj jest to ten drugi przypadek, jako że internet nigdy nie był moim ulubionym medium. Właśnie dzięki prasie, a mianowicie brytyjskiemu Metal Hammerowi miałem przyjemność "odkryć" Humanfly i zawłaszczyć sobie promowanie ich na łamach Laboratorium dla siebie. Właśnie tak wygląda to w dzisiejszych czasach, które powinny być zapisane w annałach historii jako "Era Hipertrofii"- przekopujesz się przez stertę utworów i szukasz zespołu, który wyrabia sobie powoli renomę, ale nie ma jeszcze na tyle dużo fanów w twoim otoczeniu, żeby ktoś podważył twój elitaryzm. Humanfly jest jednym z moich największych tegorocznych odkryć, a na pewno jedynym, które wydało jak do tej pory długogrający album i zawłaszczam sobie prawo do wychwalania tego zespołu i zaszczepienia w was chęci do zapoznania się z Awesome Science. W rzeczy samej, muzyka Brytyjczyków brzmi czasami jak skomplikowane naukowe sformułowanie, ale wierzę w was. Czytaj dalej