środa, 30 lipca 2014

Sharon Van Etten "Every Time The Sun Comes Up"


Krótko i na temat: La Roux, Sharon Van Etten, Meg Myers

La Roux poważnie nadwyrężyła naszą cierpliwość, ale nareszcie mamy okazję posłuchać jej nowego wydawnictwa i wszystko idzie w zapomnienie. Miałem obawy, że Ellie Jackson będzie kolejną synth popową gwiazdą, która odejdzie w zapomnienie po jednym albumie, ale Trouble In Paradise jest kolejnym triumfem, mniej mainstreamowym, a bardziej artystycznym. La Roux poszerzyło swoje horyzonty i jeszcze bardziej zanurzyło się w ejtisowe źródła inspiracji. Jest mnóstwo emocji, często słodko-gorzkich, jest wielowarstwowość i dobre melodie. Czego chcieć więcej?


Po pierwsze bardzo trafiona okładka mówiąca o tej muzyce więcej niż setki recenzji. Ostatnio w konwencji singer/songwriter podobała mi się tak bardzo tylko płyta Julii Holter z zeszłego roku. Sharon Van Etten porusza się w podobnych rejonach melancholii, ale więcej w jej muzyce pogody ducha i optymizmu. Tak jak dyktuje okładka warto sięgnąć po ten album w trakcie samotnej podróży autem, tylko uważajcie żeby za bardzo nie zagłębić się w swoich myślach, bo może być to wasza ostatnia płyta. Szczerze mówiąc, nie miałbym nic przeciwko, żeby "Are We There" było ostatnią płytą, jaką przesłucham, byleby to było w mniej gwałtownych okolicznościach. Przepiękne dzieło.

Pozostajemy na terytorium kobiet. Meg Myers to moje małe odkrycie 2014 roku. Jej EP Make A Shadow to wybuchowa mieszanka nieokiełznanych emocji. Meg potrafi w jednym utworze uwieść delikatnymi melodiami i potężnie się wydrzeć. Sama artystka to z twarzy niewinna istotka, ale widać patrząc na jej teledyski, że w głębi duszy jest dzika i niepohamowana. To wszystko ukazuje na swojej najnowszej płycie krótkogrającej. Posłuchajcie tylko "Heart Heart Head" z rozdzierającymi krzykami w finale, czy stojącemu mu w opozycji "The Morning After", który z kolei jest esencją delikatności. Moim ulubieńcem pozostaje jednak uwodzicielski "Desire", który przypomina mi najlepsze czasy Alanis Morissette.

Premiery sierpnia

He is Legend Heavy Fruit (19 sierpnia)
Opeth Pale Communion (26 sierpnia)
Slaine The Kings Of Everything Else (19 sierpnia)
Royal Blood Royal Blood (25 sierpnia)
DragonForce Maximum Overload (18 sierpnia)
Nachtmystium The World We Left Behind (5 sierpnia)
Godsmack 100hp (5 sierpnia)
Tina Dico Whispers (25 sierpnia)
Solstafir Otta (29 sierpnia)

czwartek, 10 lipca 2014

Linkin Park - The Hunting Party

Jako wieloletni fan Linkin Park nie mogłem sobie odmówić skomentowania The Hunting Party. Zwłaszcza, że grupa chwali się powrotem do swoich korzeni, czyli generalnie muzyki znacznie ostrzejszej niż to, co LP zaoferowali na 3 poprzednich płytach. Ile w tym prawdy? A całkiem sporo.

The Hunting Party to album zdecydowanie gitarowy, elektroniczne smaczki zostały ograniczone do minimum, co może dziwić zwłaszcza, że znakiem firmowym zespołu zawsze było mieszanie rocka z hip hopem i elektroniką. Pod tym względem najnowszy krążek przypomina mi Minutes To Midnight, które także stworzone zostało w duchu muzyki bardziej organicznej. The Hunting Party potrzebuje trochę uwagi i cierpliwości, żeby naprawdę zyskać w naszych uszach, produkcja jest dość kontrowersyjna. Muzyka brzmi w większości przypadków garażowo ("Guilty All The Same", czy "War"), za często niedobory wokalne Chestera ukryte są pod nieznośną warstwą efektów wokalnych, co w utworze "Keys To Kingdom" wręcz boli. Innym razem produkcja daje utworom dużo powietrza, co dobrze wpływa na ich odbiór. Mamy tu więc dziwną niespójność.

Kompozycyjnie jest tu naprawdę dużo fajnych melodii i dobrego grania, brakuję mi jednak utworu, który w jakiś sposób wyszedłby przed szereg i mnie pochłonął. Chyba "Rebellion" z udziałem Dariona Malakiana i "Final Masquerade" są najbliżej tego wyczynu. "War" pokazuje nam Linkin Park w najostrzejszej odsłonie, a  "A Line In The Sand" ich bardziej złożone oblicze, gotowe na eksplorację (choć utwór pod koniec wpada w pułapkę powtarzalności). Nawet zabrakło tutaj przesłodzonych ballad, te które dostaliśmy mają odpowiednią rockową siłę i nie ma mowy o zbędnych ckliwościach. The Hunting Party w ogólnym rozrachunku jest zdecydowanie lepszym albumem niż Living Things, niemniej jednak nie uchwycił dawnej chwały zespołu. Cieszy jednak to, że zespół ma w sobie jeszcze talent do tworzenia mocniejszych utworów, nawet jeśli ich motywacją był występ na festiwalu Download czy melancholia związania z 14-leciem wydania Hybrid Theory.

4/5

niedziela, 6 lipca 2014

Najlepsze utwory pierwszej połowy 2014

Nie należę do osób, które słuchają w kółko tych samych utworów. Potrzebuję ciągle odkrywać nowe zespoły. Czasami właśnie przez to nie poświęcam płytom należytej im uwagi, ale żyjemy w epoce gdzie wszystko jest tak łatwo dostępne, tak łatwo przychodzi nam wchłanianie i zapominanie, że trudno się oddać jednej rzeczy. Kiedy już damy się wchłonąć w wir konsumpcji, nie ma ucieczki. 2014 rok przyniósł jednak sporą liczbę utworów, które sprawiły, że miałem ogromne trudności z przełączeniem ich na mojej plejliście. Może wynikło to ze zmiany w moim podejściu do słuchania pojedynczych utworów wyjętych z ram tak ważnej dla mnie formy albumu. Jednak z całą pewnością to wartość artystyczna tych utworów zasługuję na największe wyróżnienie.



10. Cunninlynguists - The Format (feat. Masta Ace, Mr. SOS)

Każda kolejna płyta Cunninlynguists jest zawsze wielkim wydarzeniem, a ich ponowna kolaboracja z Masta Acem to mokry sen każdego fana hip hopu. Esencja rapu.

9. The Jezabels - Beat To Beat

Co szczególnie mnie urzekło w tej kompozycji to przesiąknięty klimatem lat 80. tych refren. Świetne użycie syntezatorów.

8. Mastodon - The Motherload

Najnowsza płyta Mastodon z każdym kolejnym przesłuchaniem przekonuje mnie, że ta grupa nie zna żadnych granic. Utwór "The Motherload" to popis wokalny perkusisty zespołu, który w refrenie wspina się na wyżyny swoich możliwości. Porywający, przebojowy i do tego całkiem niemetalowy refren.

7. S O H N - The Wheel

Mógłbym tu umieścić prawie każdy utwór z albumu Tremors, ale to "The Wheel" najbardziej mnie do siebie przekonał. Od początku do końca świetnie zaśpiewany i skomponowany utwór.

6. Röyksopp & Robyn - Every Little Thing


Wspólne dziecko producenckiego duo Röyksopp i szwedzkiej piosenkarki Robyn to dzieło niemalże idealne. Przepełnione wciągającymi elektronicznymi kompozycjami. Wybór był ciężki, ale wybrałem "Every Little Thing" ze względu na urzekający klimat. Oby nie skończyło się na jednej EPce.

5. Katy B - Crying For No Reason


Dawno nikt nie tworzył tak pięknych utworów w muzyce dance. Jedna z najpiękniejszych ballad 2014.

4. Killer Be Killed - Wings Of Feather And Wax


Same nazwiska muzyków udzielających się w projekcie Killer Be Killed dałyby im miejsce na tej liście. Panowie jednak uznali, że to za mało i stworzyli kawałek, który już jest metalowym hitem. Trzech znakomitych metalowych wokalistów rozkłada nas na części pierwsze swoimi popisami w tym ultra-przebojowym utworze.

3. Kyla La Grange - The Knife


Kyla La Grange długo się musiała naczekać, żebym zabrał się za jej debiutancką płytą, a udało jej się mnie wreszcie do siebie przekonać tą czarującą dawką muzyki. "The Knife" najpierw urzeka użyciem steel drum, które od razu przynosi z kojarzenia z grupą The Knife (sic!). Im dłużej jednak słucham utworu La Grange, tym mniej części wspólnych ze szwedzkim zespołem jestem w stanie znaleźć. "The Knife" to idealna piosenka na lato przenosząca słuchacza w tropikalne rejony, jednak trudno powiedzieć, żeby była to piosenka poprawiająca humor, ponieważ niesie w sobie duże pokłady smutku.

2. Twin Shadow - To The Top

Najnowszy singiel Twin Shadow sprawia tylko, że moje i tak już wygórowane nadzieje względem jego nadchodzącego albumu rosną. "To The Top" sprawia, że cofamy się do lat 80. tych i mamy wrażenie jakbyśmy słuchali najlepszego utworu jaki w tamtych latach powstał.

1. Fractures - Won't Win

"Won't Win' to jedna z tych kompozycji, która mogłaby zabrzmieć w filmie i sprawić, że scena, w której się pojawia staje się kultowa. Właśnie taki ładunek emocjonalny we mnie imploduje za każdym razem jak slucham tego utworu. Największe odkrycie roku 2014.