czwartek, 23 października 2014

Przebłyski Przyszłych Płyt: Lonelady



To chyba najbardziej wyczekiwany dowód muzycznego życia jaki pamiętam. Debiut Lonelady zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Potwierdza to 4 miejsce w moim rankingu najlepszych płyt roku 2010. Właśnie tak, całe 4 lata przyszło mi czekać na "Groove It Out". Na całe szczęście już w pierwszej sekundzie słychać z kim mam do czynienia. Artystka zachowała swój niepodrabialny styl i pokazała, że nie jest to tylko jednorazowy wybryk, a świadoma artystyczna droga. Tym samym jeszcze bardziej utrudniła mi oczekiwanie na nowy album.

piątek, 10 października 2014

Odkrycie dnia: Tei Shi

Tei Shi słyszałem już wcześniej przy okazji covera piosenki Beyoncé, ale że fanem coverów nigdy nie byłem, tym bardziej Beyoncé, to piosenka nie zrobiła na mnie zbyt dużego wrażenia. Na szczęście autorska twórczość Tei Shi wypada o wiele ciekawiej. Idealna piosenka na piątkowy wieczór w klubie, ja tymczasem idę spać... i z rana do praca, ale na rozbudzenie puszczę sobie "Basically".

wtorek, 7 października 2014

Krótko i na temat: Banks, Tina Dico, Godsmack

Goddess to album wyczekiwany przez wielu i zasłużenie, bo Jillian to bardzo utalentowana artystka. Banks zrobiła sobie jednak psikusa i już wczęśniej udostępniła ogromną większość materiału z debiutanckiego krążka. Wszystko za sprawą EPek i singli, którymi nas kusiła przez ostatni rok. To w sumie największy minus Goddess. Przyznam osobiście, że była to przeze mnie najbardziej oczekiwana płyta drugiej połowy roku i niestety przesłuchaniu jej nie towarzyszyła żadna ekscytacja właśnie z wspomnianego powodu. Nie ma jednak, co rozpaczać, ponieważ parę nowości, które znalazły się na srebrnym krążku to prawdziwe perełki, a w szczególności romantyczny "Someone New" i "You Should Know where I'm Coming From". W dużej części starego materiału byłem absolutnie zakochany przez bardzo długi czas, więc oceniając płytę, a nie okoliczności jestem gotów napisać, że Banks udało się sprostać oczekiwaniom. Goddess to pełna klimatu i uczuć płyta godna polecenia fanom zarówno elektroniki, jak i R'n'B. Nie oczekujcie jednak wesołych i tanecznych piosenek.

Ocena: 4/5


Moja ulubiona Dunka wraca z nowym albumem Whispers. Tym razem Tina obiecała muzykę prostszą i bardziej stonowaną, w żadnym wypadku nie oznacza to jednak, że uboższą. Ta muzyka jest bogata w emocje i rewelacyjne melodie. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem kompozytorskich umiejętności Dico, która z najprostszych środkow potrafi tworzyć najpiękniejsze kompozycje. Nie przychodzi mi do głowy żaden artysta, który by w taki sposób operował nastrojem. Rewelacyjna pozycja na jesienne wieczory, kolacje przy świecach i chwile spędzone pod kocem przy dobrej książce.


Ocena: 4/5


Powszechnym zjawiskiem wśród fanów muzyki w ogóle jest nienawiść do nu metalu i amerykańskiego hard'n'heavy. Jakimś jednak sposobem gatunki te w Stanach utrzymujemy niemalejącą popularności, dzięki temu takie zespoły jak Godsmack wciąż egzystują i sprzedają wiele płyt. Głównym powodem do niezadowolenia z tego typu muzyki jest brak oryginalności, zamykanie się w ramach gatunku i prostota. Trzeba jednak mieć na uwadze, że w życiu każdego człowieka potrzebna jest także i taka muzyka. Godsmack swoim szóstym albumem nie próbuje w żaden sposób znaleźć ucieczki z nałożonych sobie ograniczeń, łupią swój hard rock tak jak to robili przez lata. Czasem wychodzi im to lepiej w porywającym "I Don't Belong", a raz gorzej w singlowym "1000hp" (jedna z najgorszych kompozycji na płycie). Niemniej jednak znają się na swoim rzemiośle i potrafią jeszcze wymyślić niezły riff, a Sully wciąż brzmi drapieżnie. Wiadomo, że już nigdy nie nagrają drugiego Faceless czy IV, ale takie momenty zdarzają się tylko raz, zwłaszcza dla grupy, która woli odgrzewać niż udać się w poszukiwaniu czegoś nowego. Ja do Godsmack zawsze będę miał słabości i nie mam im za złe, że stoją w miejscu. Czasem mam ochotę się po prostu zrelaksować i pobujać głową.

Ocena: 3/5

środa, 1 października 2014

Odkrycie dnia: Låpsley


"Falling Short" to niezwykle przejmująca piosenka. Låpsley zachwyca głosem i umiejętnością budowania klimatu. Dla takich artystów warto przekopać czeluścia internetu.