wtorek, 30 grudnia 2014

Podsumowanie roku 2014 - Polska

Nie śledziłem może w tym roku polskiej sceny tak bardzo, jakbym chciał, ale z pewnością miałem okazję wysłuchać paru świetnych płyt wypływających z naszego kraju. Wielkie otwarcie tego roku zafundował nam Behemoth ze swoim nowym albumem, który został niedawno ogłoszony płytą roku według brytyjskiego Metal Hammera. Płyta ta jest jak najbardziej bardzo dobra, choć do najlepszego krążka roku jej jednak daleko. Kolejną grupą, która była chlubą polskiego metalu w tym jest z pewnością Vader, których Tibi Et Igni okazał się być kawałem soczystego death metalowego mięcha. W kategorii thrash metal z kolei niepodzielnie rządził Virgin Snatch, który zapodał kolejny świetny album. Utwierdzając mnie w przekonaniu, że na polskim rynku nie ma nikogo kto mógłby się znimi równać.

W szufladce alternatywnej miałem przyjemność poznać Limboski. Artysta wydał naprawdę ciekawą muzykę, która bez kompleksów dryfuje pomiędzy stylami. Wokalnie Limboski przypomina trochę Maleńczuka i zdarza mu się wyruszyć w rejony knajpiane czy nawet tango. Jeśli szukacie czegoś bardziej na czasie, to możecie docenić Triangles duetu Xxanaxx z Klaudią Szafrańską za mikrofonem (jedna z uczestniczek X Factor). Jest to polska odpowiedź na nieprzerwanie świecący sukcesy szał na muzykę electropopową.

W rejonach rocka bardziej tradycyjnego bez dwóch zdań rządziła Luxtorpeda z kolejnym świetnym albumem. Perfect nagrał, jak to niektórzy podejrzewają, ostatnią płytę, która niestety nie jest tak dobra jak XXX z 2010. Co prawda jest tu parę naprawdę ciekawych kompozycji, zwłaszcza te czerpiące dużo z bluesa, ale zabrakło jednak dobrych melodii i charyzmy. Rosnący w siłę Kruk nagrał w tym roku swój czwarty album i kolejny raz jest to poziom światowy. Zmiana na stanowisku wokalisty trochę namieszała, ale mówiąc szczerze Wiśniewski nigdy nie należał do grona moich ulubionych śpiewaków. Nowy głos to jednak podmuch świeżości w tym przypadku.

Chyba najbardziej oczekiwanym przeze mnie wydawnictwem był jednak nowy krążek solowego projektu Mariusza Dudy. Lunatic Soul to już silna marka i trudno już traktować go jako wyłącznie projekt poboczny. Transowość, gęsta atmosfera i rewelacyjny wokal Dudy to jedno z moich ulubionych kombinacji. Wiraszko i spółka po pewnych rotacjach personalnych wrócili z płytą Karma Market i po raz kolejny mamy dużo zmian w brzmieniu. Wychodzą one jednak na dobre i album ląduje bardzo wysoko w moim osobistym rankingu. Dawid Podsiadło porzucił nagrywanie pod swoim nazwiskiem i wrócił do swojego zespołu Curly Heads. Niestety ich album, który jest z założenia bardziej rockowy niż solowe poczynia zwycięzcy X Factora, nie spełnia moich oczekiwań. Mało wyraziście, mało oryginalnie i jakoś tak nijako. Julia Marcell z kolei zaskoczyła mnie bardziej stanowczym i organicznym brzmieniem. Nowy album Happysad to też nie lada zaskoczenie, Zespół dojrzał i pogasił wszystkie ogniska, przy których grano ich muzykę. Jest ciekawiej i ambitniej. Czesław Mozil pozostaje sobią i nagrywa to co lubi najbardziej. Księga Emigrantów. Tom I  ma w sobie jednak parę ciekawych kompozycji. W podobnych kręgach artystycznych znajduje się Gaba Kulka, która nie zawodzi swoim nowym albumem zachowując swój charakterystyczny styl, ale nie stroniąc też od eksperymentów. Brawa za cover "Keep Your Eyes Peeled" Queens of the Stone Age.

Pod sam koniec roku wpadły mi jeszcze w ręce płyta Migracje Meli Koteluk, która zawiera w sobie bardzo interesujące dźwięki dorównujące moim zdaniem debiutowi; Statek Matka Kiev Office, którzy wciąż świetnie sobie radzą w tworzeniu naturalnej i spontanicznej muzyki; no i na sam koniec Dr Misio ze swoim Pogo. Płyta tych ostatnich potwierdza, że zespół nie jest tylko widzimisię znanego aktora i jego kolegów, a grupa rockowa z krwi i kości z własną tożsamością i jasnym przekazem.

Czas już na ostateczny werdykt, kto w tym roku zdołał skraść moje muzyczne serce.


1. Muchy - Karma Market



Karma Market to płyta, która z każdym kolejnym odsłuchem odkrywa przed słuchaczem nowe warstwy i przez to staje się albumem, który wciąż ekscytuje nawet po wielu z nim spotkaniach. Różnorodność kompozycji to również wielki atut, który sprawia, że gdyby trzeba było zabrać jakieś tegoroczne płyty na bezludną wyspę, nowe Muchy wpadłyby do walizki pierwsze.








2. Lunatic Soul - Walking On A Flashlight Beam



Idealna muzyka na zimowe wieczory, pięknie komponująca się z mroźnym krajobrazem i ciszą nocy. Mariusz Duda nigdy nie zawodzi.

















3. Behemoth - The Satanist / Virgin Snatch - We Serve No One


Trudno przejść bokiem obok renomy jaką Behemoth zdobywa na świecie i nie docenić ich najnowszego wydawnictwa, którego potęga tak wyraziście uderza z głośników. Potężne kompozycje, majestat i podniosła atmosfera. Virgin Snatch to już z kolei thrashowa bezkompromisowość i drapieżne melodie. Zespół wciąż czeka na światowe uznanie i mam nadzieję, że nie potrwa to już długo, bo warsztat i świetne kompozycje są od lat.


4. Kruk - Before

5. Mela Koteluk - Migracje

sobota, 27 grudnia 2014

Przebłyski Przyszłych Płyt: Sylvan

Niemiecki zespół prog rockowy Sylvan zdradził datę premiery ich nowego krążka. Home, bo tak zatytułowana będzie płyta ukaże się 20 lutego nadchodzącego roku. Jeśli zwiastun jest jakimś wyznacznikiem, na Home znajdziemy mnóstwo pięknych melodii, ale nie zabraknie też mocniejszych brzmień.

czwartek, 25 grudnia 2014

Krótko i na temat: Czesław Śpiewa, Pain of Salvation

Nowa płyta Czesia to marketingowa bomba. Wystarczy zaśpiewać "Nienawidzę Cie Polsko", ludzie usłyszą tylko to zdanie, nie zastanowią się nad znaczeniem całej piosenki i masz darmową promocję. Swoją drogą Mozil wyśpiewuje na tej płycie mnóstwo bolesnych dla nas rzeczy, ale też i pochlebnych. Każdy naród ma swoje dobre i złe strony, niestety nasz nie ma do siebie dystansu. A jak z muzyką? Muzyka calkowicie typowa dla Mozila i spółki. Trochę jarmarczna, trochę nowoczesna (za sprawą elektroniki, która rządzi w utworze tytułowym). Nic nowego niestety tu nie znajdziemy, ale jeśli ktoś zawsze muzykę zespolu lubił, znajdzie tu dla siebie sporo fajnych momentów. Ja uwielbiam "Dom na budowie" za przezabawny i praktycznie sam się wyśpiewujący tekst.

Ocena: 3,5/5


Trochę zawód, że nie nowa płyta, że tylko jedna nowa kompozycja, ale każdy zespół powinien brać przykład z Pain of Salvation jak reinterpretować własne piosenki. Falling Home ma w sobie swing, jazz, nawet domieszkę bluesa. Kompozycje zabrzmiały przez to niezwykle świeżo i czasami porównanie z oryginałami opiera się tylko na pojedynczych elementach. Cover "Holy Diver", wiecie jakiego zespołu, to pójście na całość, przykład na to jak zagrać utwór zupełnie inaczej, ale go przy tym nie zaszlachtować. Fani będą zachwyceni całym przedsięwzięciem i docenią, że nie dostali półproduktu, a artystyczną ucztę.

Ocena: 4/5

Płyta tygodnia: Muchy - Karma Market

Musiałem sobie dać chwilę czasu i ochłonąć, pozbierać myśli i uczucia, bo kiedy słucham najnowszego albumu Muchy mam wrażenie, że to dzieło kompletne. Oczywiście nie mam problemu z cieszeniem się muzyką, ale potrzebowałem odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy jest to najlepsza płyta Much?

Odpowiedzi wciąż brak, ale jedno jest pewne. Muchy nie znają granic rozwoju i chyba nie ma szans, żeby znaleźli złoty środek i osiedlili się w jego okolicach. Karma Market redefiniuje wiele rzeczy. Anglojęzyczne piosenki zadają pytanie czy Muchy to głównie teksty Wiraszko. Prawdą jest, że grupa dużo im zawdzięcza i to słychać w tych "obcych" kompozycjach, które jakby tracą nieco duszę Much. Muzycznie wypadają one jednak świetnie i pokazują jak wszechstronnymi muzykami są Poznanianie. Szczególnie do gustu przypadł mi rozmarzony "A Place". Na najnowszym krążku zespołu całkowicie zabraklo już wesołych i beztroskich melodii. Wszystko ma drugie dno, ciemne zakamarki i hipnotyzujący mrok i takie właśnie utwory na płycie podobają mi się najbardziej ("Biały walc" oraz "Idą Święta"). Jak zwykle Wiraszko czaruje słowem i dobitnie komentuje rzeczywistość jaka nas otacza.

Zdecydowanie za albumem przemawia różnorodność, każda kompozycja jest na swój sposób inna, przez co płyta nie nudzi. Zawsze znajdziemy na niej coś nowego, a i też zależnie od naszego samopoczucia będziemy mieli przy każdym odsłuchaniu innego ulubieńca. Karma Market to płyta wielowymiarowa i wymagająca wielu spotkań do pełnego jej doceniania, ale będzie to zdecydowanie czas dobrze spędzony.

Ocean: 4/5