środa, 25 listopada 2015

Przebłyski Przyszłych Płyt: The Jazabels



12 lutego 2016 - zapiszcie sobie tę datę w kalendarzu. Tego dnia powraca The Jezabels z nowym albumem Synthia. Pierwszy kęs jaki zaserwowała nam grupa z Australii pokazuje, że The Jezabels wracają do bardziej alternatywnych klimatów. 6-cio minutowy "Come Alive" rozwija się w intrygujący sposób i ma niespotykany klimat, świetnie wykorzystana oszczędna elektronika pewnie prowadzi utwór do ekspresyjnego finału z pełnym wykorzystaniem rockowego instrumentarium. Dodatkowo otrzymujemy bardzo gustowny teledysk. Synthia to trzecia płyta zespołu, czyli bardzo ważny moment w ich karierze. Miejmy nadzieję, że będzie równie udany jak poprzednie ich dokonania.

piątek, 20 listopada 2015

Przebłyski Przyszłych Płyt: Skunk Anansie



Anarchytecture to tytuł szóstej płyty Skunk Anansie. Zespołu, który, nie ukrywam, znaczy dla mnie bardzo wiele. Dwie dotychczasowe płyty wydane po odrodzeniu w 2010 były naprawdę dobre, a jak będzie z tą. Singiel nie napawa specjalnie wielkimi nadziejami, jako że brzmi dość zwyczajnie. Jest to utwór, do którego chętnie potupiesz nogą, a i główka się przyjemnie gibie, ale nie ma nic co wyróżniłoby go na tle innych piosenek grupy. Mam nadzieję, że najlepsze jeszcze przed nami.

TĀLĀ & Banks "Wolfpack"

Banks już szykuje się do wydania nowej płyty a przy tym nie stroni od kolaboracji. Duet z TĀLĀ to chyba najlepsze co mogła w tym momencie zrobić. Te panie to aktualnie najgorętszy towar na scenie klimatycznego popu nasyconego elektroniką.

sobota, 14 listopada 2015

Krótko i na temat: Editors, IamX

Editorsi już nie raz pokazywali, że ciągnie ich ku elektronice. Ich pierwsza próba w postaci In This Light and on This Evening z 2009 roku nie spotkała się z moją aprobatą. Nie była to do końca zła płyta, ale zespół nie bardzo wiedział co w tym środowisku chce tworzyć i był to zbyt duży szok dla fanów, którzy po dwóch płytach przepełnionych indie rockiem i post punkiem nie spodziewali się tak nagłego zwrotu. Minęły 4 lata i zespół wrócił ze skrajnie rockową płytą przepełnioną przebojami. Był to już inny zespół niż na początku kariery, bliżej im było do stadionowego rocka. Elektronika jednak nigdy nie zniknęła najwidoczniej z serc Toma Smitha i spółki, bo wraz z najnowszym krążkiem In Dream Editors ponownie porzucili gitary. Nie ma obaw, jest o wiele lepiej. Grupa odnalazła złoty środek i zachowała swoją rockową energię i specyficzny charakter, Elektronika jest dawkowana z wyczuciem i nie ma wrażenia nieładu i przesytu. Obowiązkowo dostajemy typowo depeszowy utwór w postaci "Life Is A Fear" z bardzo wyrazistym bitem. Utwory takie jak "forgiveness" i "Ocean of Night" czy nawet "All the Kings" bardzo przypominają swoją melodyką poprzedni album, tyle że w wersji, w której gitary zostały zepchnięte na dalszy plan. In Dream może i wprawi paru fanów w konsternacje, ale ci z otwartym umysłem na pewno znajdą tu wszystko to co w zespole pokochali.

Ocena: 3,8/5

IamX to jeden z niewielu artystów, który w swojej konsekwencji i spójności nie popada w rutyne, a jego muzyka nie nudzi. Czasem dostajemy niezwykle przebojowy zestaw z delikatniejszą elektroniką (Kingdom of Welcome Addiction), innym razem Chris serwuje dzikie i boleśnie przesterowane industrialne szaleństwo (Volatile Times). Metanoia to dość dziwna mieszanka. Album otwiera czwórka bardzo dobrych, dynamicznych utworów z potężnymi bitami. Szkoda tylko, że wszystko potem zwalnia i większa połowa płyty to w pewnym sensie elektroniczne ballady - mroczne i intrygujące, ale jednak pozbawione dynamiki charakteryzującej otwarcie albumu. Najdzikszym momentem drugiej połowy Metanoii jest taneczny "Aphrodisiac". Żeby wszystko było jasne, nie twierdzę, że płyta jest zła przez to, że jest w większości stonowana, wręcz przeciwnie. Jednak, gdyby przez cały czas trwania zachowała tę energię z jaką nas wita, mielibysmy do czynienia z rewelacyjnym materiałem. Mamy w zestawie też dość słabą kompozycje, do której już się w sumie przekonałem, ale wciąż wyraźnie odstaje od reszty. Mam tu na myśli "The Background Noise" z bardzo prostym i banalnym tekstem, a do tego niezbyt ciekawą warstwą muzyczną.

Ocena: 3,8/5

czwartek, 5 listopada 2015

Laboratorium Muzycznych Fuzji: OCN - Demon i karzeł

Maciej Wasio żyje muzyką - nie ma co do tego wątpliwości, a ona odpłaca mu się tym, że potrafi nadać jego życiu sens i ukoić ból egzystencjalny, jaki dopada raz na jakiś czas każdego z nas. Nie jest tajemnicą, że przed wydaniem Demona i karła Wasio przechodził trudne chwile. Miała być kariera międzynarodowa, płyty anglojęzyczne i wielka promocja, a dostajemy uszczuplenie składu, bardzo osobiste teksty po polsku i niezwykle organiczną muzykę, która nie celuje w listy przebojów - mimo że paradoksalnie całkiem dobrze sobie na nich radzi. Jednym słowem - reset. OCN zaryzykował wiele, łamiąc postanowienia kontraktu płytowego, ale uważam, że było warto, bo grupa brzmi najlepiej w języku polskim i w bardziej refleksyjnych klimatach. Czytaj dalej

środa, 4 listopada 2015

Przebłyski Przyszłych Płyt: Banks

A to niespodzianka! Pani Banks raczy nas singlem zapowiadającym jej drugi album, ktory ma ukazać się w przyszłym roku. Przypominam, że Banks wydała 9 września debiutancki album Goddess. Trudno nazwać to pośpiechem, zważywszy na fakt, że większość materiału z debiutu znana była długo przed jego wydaniem. Jedyne co można wywnioskować z nowej piosenki, która jest boleśnie krótka, to zdecydowanie odważniejszy i mocniejszy wokal. No i znowu jest na co czekać.