wtorek, 22 grudnia 2015

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Black Perfume - #osiempieczero

Kiedy pada określenie „polski rock z kobietą na wokalu”, zaraz w głowie pojawiają się nazwy Łzy, Virgin z Dodą czy Ewa Farna, i w sumie tyle. Każdy z tych zespołów odniósł swego czasu pewnego formatu sukces, ale tylko przez silną przynależność do stylistyki pop. Co zaskakujące, nigdy nie nastąpił w Polsce szał na tego typu granie i oprócz naprawdę niewielu zespołów nie ma za bardzo do czego się odnieść. Mamy wprawdzie ambitniejszą stronę kobiecego rocka jak NeraNature, Closterkeller, a także zespół Delight, o którym słuch całkowicie ostatnimi laty zaginął, ale to raczej zespoły pozostające w świadomości wąskiego grona słuchaczy. Black Perfume w pewnym sensie wypełnia przepaść, jaka dzieli wymienione grupy. Zespół z Wrocławia nie boi się wplatania nośnych melodii do ciężkich gatunkowo utworów. Tylko czy to wystarczy, by zaznaczyć swoją pozycję na przesyconym mężczyznami rynku muzycznym? Czytaj dalej

niedziela, 13 grudnia 2015

David Bowie - Blackstar


David Bowie po raz kolejny udowadnia, że nie bez powodu ma tak wielką rzeszę fanów i uznawany jest za innowatora. Kompozycja "Blackstar" to jeden z najbardziej oryginalnych utworów, jakie słyszałem w tym roku. 10-minutowa muzyczna uczta, która nakarmi wygłodniałych miłośników awangardowego jazzu. Ci którzy szukają ambitnego popu znajdą tutaj też chwilę dla siebie. Przede wszystkim rządzą tutaj uzależniająca rytmika i saksofon, które wprowadzają w trans, z którego trudno się oswobodzić. Dodajmy do tego abstrakcyjny teledysk, który nie pozwala od siebie oderwać wzroku i mamy arcydzieło, które nie powinno pozostawić nikogo obojętnym.

Najlepsze utwory 2015: 10-1

Wybranie najlepszego utworu roku to naprawdę ciężkie zadanie, zwłaszcza jeśli słuchanie muzyki i odkrywanie nowych zespołów ma dla kogoś tak wielkie znaczenie jak dla mnie. Jakiego użyć kryterium? Najczęściej słuchany? To kryterium będzie pasować do utworów przebojowych, które same startują ponownie w odtwarzaczu. A co ze złożonymi metalowymi kompozycjami, które sprawiły, że szczęka już nigdy nie wróci na swoje miejsce. Niekoniecznie chce się ich słuchać setki razy, co nie znaczy, że na to nie zasłużyły. Znacznie łatwiej byłoby mi wybrać najlepszy utwór, jeśli słuchałbym ograniczonej liczby gatunków. Niestety nie leży to w mojej naturze. 10 wymienionych tutaj utworów wywołało we mnie najwięcej różnych emocji. Mijający rok byłby bez nich z pewnością uboższy i bezbarwny. Jest to po raz kolejny ekscytująca mieszanka stylów. Nie zabrakło rocka i metalu, ale jest też szwedzki elektroniczny pop i R'n'B. Miłego słuchania!

10. Lamb of God - 512

9. Mura Masa - Love for That (feat. Shura)

8. Julia Holter - Feel You

7. Meg Myers - Sorry

6. Kate Boy - Midnight Sun

5. Jack Garratt - Chemical

4. Elliphant - Love Me Badder

3. Kwabs - Perfect Ruin

2. The Black Queen - Ice to Never

1.  Royal Thunder - Time Machine

wtorek, 8 grudnia 2015

Najlepsze utwory 2015: 20-11

Z każdym kolejnym rokiem moje podsumowania muzyczne pokazują coraz większa rozbieżność stylistyczną. Jeszcze 2 lata temu byłyby to w 90% utwory w okolicach rock/metal. Kiedy myślę o najlepszych utworach 2015 roku wręcz trudno mi znaleźć utwory w tym stylu, które szczególnie mnie porwały. Nie pomaga w tym fakt, że wpadłem w tym roku w fascynację popowymi talentami płci pięknej. Mamy grudzień i nie wiem, gdzie poniesie mnie w roku 2016, ale przygotowałem listę utworów, które najczęściej i najchętniej wynajdywałem na mojej plejliście w tym kończącym się, niektóre też katowałem wokalnie, zwłaszcza nr 3, o którym dopiero w następnym poście. Z tej listy nr 16 i 13 nieraz nadwyrężyły moje struny głosowe. Poza tym w zestawie znajdziecie najdłuższy utwór jaki usłyszałem w tym roku, najlepszy teledysk (ukryty pod nr 14) i parę niezapomnianych melodii.

20. Hop Along - Well-dressed

19. Purity Ring - Begin Again

18. Spelles - Bird In A Cage

17. Iron Maiden - Empire of the Clouds

16. The Weeknd - Shameless

15. Zatokrev - Discoloration

14. Girl Band - Paul


13. Twin Shadow - Turn Me Up

12. OCN - Nie Czuję Nic

11. Ben Khan - Blade

sobota, 5 grudnia 2015

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Gazpacho - Molok

Rok temu otrzymaliśmy od Gazpacho jeden z ich najodważniejszych i najbardziej wymagających albumów w postaci Demon. Wydaje się, że grupa postanowiła iść za ciosem i na najnowszej płycie mamy również nawiązania do demona, tym razem jednak jest to Molok. Demon pożerający dzieci przyjmuje tutaj jednak inną formę. Historia opowiedziana na płycie (polecam się w nią dobrze zagłębić, bo to jeden z najciekawszych pomysłów w muzyce, jakie słyszałem) stawia w centrum wydarzeń maszynę stworzoną przez człowieka, który chce udowodnić, że Bóg nie istnieje. Molok ma za zadanie obliczenie pozycji wszystkich elektronów we wszechświecie, co powinno tym samym pozwolić mu zobaczyć przeszłość i przyszłość wszechświata. Maszyna w trakcie swoich kalkulacji doświadcza historii ludzkości, przez co ewoluuje. Oczywiście bardzo to wszystko uprościłem, inaczej potrzebowałbym rozpisać się na parę stron, a trzeba zostawić trochę miejsca na muzykę. Wiele przedstawionych tutaj pomysłów zostało zbadanych i popartych przez uczonych, których zespół poprosił o pomoc. Jest to więc bardzo rzetelna robota, która dotyka tak bogatego w inspiracje tematu jak ciągły konflikt nauki z wiarą. Dodam jeszcze, że dźwięk, który słyszycie na samym końcu płyty ma na celu zniszczenie wszechświata, jako że generuje on w odtwarzaczach losową liczbę, która ma przedstawiać położenie wszystkich istniejących elektronów. Jeśli liczba będzie poprawna, w teorii wszechświat powinien przestać istnieć. Zostaliście ostrzeżeni. Czytaj dalej