poniedziałek, 22 lutego 2016

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Eskaubei & Tomek Nowak Quartet - Będzie dobrze

W trakcie słuchania projektu Eskaubei & Tomek Nowak Quartet towarzyszyły mi różne przemyślenia i odczucia, a moje opinie się ciągle zmieniały. Raz płyta wydawała mi się przydługa, innym razem wnioskowałem, że nic nie powinno zostać z niej usunięte. Gnębiło mnie też pytanie, dla kogo ten album tak naprawdę jest. Czy trafi bardziej do miłośników hip hopu, czy koneserów jazzu? A może zadowoli obie te jednak odległe muzycznie grupy? Możliwe, że nigdy nie poznam odpowiedzi na te pytania, ale postaram się Wam wyjaśnić, dlaczego mnie nurtowały. Czytaj dalej

sobota, 6 lutego 2016

Krótko i na temat: Skunk Anansie, Gadabit

Powrót grupy w 2010 z albumem Wonderlustre był jednym z największych muzycznych wydarzeń w moim życiu. Zwłaszcza, że Post Orgasmic Chill należy do moich ulubionych płyt wszechczasów. Skunk Anansie zaprezentowali w styczniu nowy krążek, trzeci już po reaktywacji i... niestety powinęła im się noga. Zacznę od pozytywów, bo jest ich stosunkowo mało. Anarchytecture przyjemnie się słucha, melodie wpadają w ucho i trzymają się charakterystycznego dla grupy schematu melodyjnego i wokalnego. To ostatnie to w sumie i plus, i wada, bo nic kompletnie na tym krążku nie zaskakuje. Wygląda na to, że zespół poszedł na łatwiznę. Brakuje różnorodności, a ballady, które zawsze prezentowały wysoką jakość artystyczną i budziły autentyczne emocje, tutaj są tego całkowicie pozbawione. Gwoździem do trumny jest fakt, że zupełnie nie chce mi się do tego albumu wracać. W utworze „Suckers” zespół wręcz drwi ze słuchacza, prezentując jeden z żywszych motywów gitarowych na płycie, który posłużył tylko i wyłącznie za instrumentalną miniaturę. W takiej formie ten utwór nie ma absolutnie żadnej wartości. Pulsujący bit w „Love Someone Else” z pewnością rozbuja niejedną osobę, Do ciekawszych utworów należy też „Victim”, który wyróżnia posępny klimat i wolniejsze tempo. Kompozycje typu „Beauty Is Your Curse” czy „That Sinking Feeling” znajdziecie na każdym innym krążku Skunk Anansie i gwarantuję, że zawsze te starsze utwory będą robić na was większe wrażenie. Nie wiem z kolei co dzieje się w „We Are The Flames”. Słuchałem tylko wersji dostępnej na Spotify, więc nie jestem pewien czy to nie ich błąd, ale w tle utworu słychać dźwięk podobny do szurania czymś metalowym po gryfie lub tarcia igły o płytę winylową. Mi to wygląda na ewidentny błąd, bo trudno dostrzec w tym jakąkolwiek funkcję poza powodowaniem irytacji. Anarchytecture sprawiło, że pierwszy raz w życiu miałem ochotę krytykować Skunk Anansie i za samo to, ta płyta powinna zostać zesłana w otchłań. Niemniej jednak słuchanie jej (a trwa tylko 37 minut) jest dość przyjemnym doświadczeniem, jeśli zapomni się o potencjale tej grupy.

Druga płyta Gadabitu to niezwykle imponujące przedsięwzięcie. Nie dość, że swojego talentu użyczyło tu 22 muzyków, to prezentuje ona równie zdumiewający rozstrzał stylistyczny. Każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie, nawet ludzie, którzy z hip hopem mają niewiele wspólnego. Dla entuzjastów bluesa nagrano singlowy „Dom” i „Luz”, zespół ma też predyspozycje do tworzenia intrygującego kolażu etno z folkiem („Drzewo”, „Marsz Dzikich Plemion”), fani tradycyjnego hip hopu powinni zapętlić „Historię, „Masztocoś”, „Usiądź” i „Czarno-biało-szare”. W tym drugim wystąpiła cała plejada lirycznych akrobatów. Dla tych, którzy zechcą uciec od natłoku słów zespół oferuje „Robaki”, swoistą próbę sił w gatunku ambient/electronic. Gadabit potrafi też pokazać pazur za sprawą gitarowych podkładów w „Walcz” i „Energia” oraz wokalnych popisach Inda. MC i tekściarz grupy popisuje się na Drzewach ogromną wyobraźnią, z łatwością modulując głos i próbując co rusz nowych środków wyrazu, są melodeklamacje („Dziwka”), chrypliwe krzyki („Walcz”, „Masztocoś”), alternatywne podejście do rapu à la Fisz („Batman) czy quasi-podniosłe wokalizy w „Pieprzysz”. Za bezdyskusyjnym talentem Inda przemawia także sposób, w jaki potrafi tworzyć opowieści o tym, co go drażni na świecie przy minimalnym użyciu wulgaryzmów. Jako że Drzewa to album niezwykle umuzykalniony i przepełniony miłością do różnych stylów, nie można nie wspomnieć o K-Qui (Przemek Kawa), czyli kompozytorskim umyśle, który sprawił, że 22 muzyków potrafiło stworzyć tak spójny i intrygujący materiał. Kolejnymi bohaterami tej płyty są DJ Feel-X i pianista jazzowy Kuba Płużek. Gadabit na swoim zeszłorocznym krążku pokazuje godną podziwu płodność, oferując 20 utworów o zupełnie różnym charakterze. Czasem można się wręcz zachłysnąć tym materiałem, ale dopóki będziemy go rozsądnie dawkować, Drzewa gwarantują nam muzyczną i liryczną ucztę.

Recenzje napisane dla Laboratorium muzycznych fuzji.

Przebłyski Przyszłych Płyt: Deftones

No nareszcie jest dowód na to, że najnowsza płyta zespołu zatytułowana Gore jest naprawdę w drodze. Prawie 4 lata oczekiwania zaostrzyły oczekiwania. Początkowo "Prayers/Triangles" brzmi jak utwór Team Sleep, przez delikatność zwrotek, ale im dalej w kompozycje zabrniemy tym bliżej nam do najdrapieżniejszych utworów Deftones. My body is ready!

wtorek, 2 lutego 2016

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Clicks - Glitch Machine

Trudno uwierzyć, że w dzisiejszych czasach, w których każdy, nawet najgorszy, zespół potrafi wydać swoją płytę, czy to własnym sumptem czy to za sprawą półgłuchego wydawcy, Clicks mogło mieć jakiekolwiek problemy z wydaniem swojej pierwszej płyty. A jednak mieli. Wojciech Król musiał czekać osiem lat na wypuszczenie w świat swojego tanecznego dziecka, a samo nagrywanie "Glitch Machine" zajęło trzy. Album Clicks jest więc swego rodzaju "the best of", ponieważ pierwotne wersje niektórych utworów powstały już w 2007 roku. Czytaj dalej