poniedziałek, 27 czerwca 2016

Odkrycie dnia: Eleanora

Gwarantuję, że to post metalowo-sludge'owo- hardcore'owe monstrum boleśnie (przyjemnie?) sponiewiera wasze uszy. „Menis” to 11-minutowa orgia brutalności i własnie za to pokochałem ten zespół od pierwszego pierdolnięcia (pardon).

niedziela, 26 czerwca 2016

Odkrycie dnia: Oscar and the Wolf

Kolejna mega hipsterska nazwa i muzyka w sumie też wpisana w ostatnie trendy, co nie zmienia faktu, że ten utwór potrafi utknąć w głowie. Sam utwór ma już dwa lata, a ja o Oskarze i jego wilku słyszę dopiero teraz. Na szczęście Spotify nadciąga z pomocą.

piątek, 24 czerwca 2016

Krótko i na temat: Eths, Letlive., Moon Tooth

Eths to amalgamat sporej ilości stylów, często takich, które nie powinny razem zadziałać, a jednak na płycie Ankaa nie ma zgrzytów. Francuska grupa lubuje się w gotyckim klimacie, death metalowym ciężarze, black metalowym mroku, orientalizmach i nu metalu (sic!). Trudno im trochę będzie pogodzić fanów tych czasem bardzo odległych stylów, ale ja to łykam bez popitki, choć pierwszy odsłuch spowodował mnóstwo konsternacji, bo nie miałem pojęcia jak podejść do tej mikstury. Znakiem rozpoznawalnym grupy jest damsko-męski duet wokalny Rachel Aspe i Stéphane'a "Staifa" Bihla. Żeby sprecyzować, co zespół ma do zaoferowania, zróbmy tak: Jeśli chcecie zobaczyć, jak zespół radzi sobie w tworzeniu zapamiętywalnych momentów, sięgnijcie po „Amaterasu” i „Har1”, gdzie ten drugi można jest bardzo nu metalowy. Dewastację ciężarem znajdziecie w „Nihil Sine Causa” i „Vae Victis”. Niesamowity i powodujący gęsią skórkę klimat zaś świetnie zbudowany jest w „Nixi Dii”. Ankaa to płyta dla otwartych na gatunkowy eklektyzm i niepohamowaną brutalność.
Ocena: 4/5

The Blackest Beautiful był jednym z moich ulubionych albumów 2013 r., a Letlive. stało się odkryciem tegoż roku. Zespół prezentował idealny balans pomiędzy nieznośną przebojowością, a łamiącym kości hardcorem - dla mnie istna bajka. Ich czwarty długograj przynosi sporo zmian i pokazuje, że zespół ma ambicje i sporą odwagę. Na początku podszedłem do tego dość sceptycznie, bo zmiany były dla mnie zbyt drastyczne. Już w pierwszym utworze słyszymy smyki i to nie jest ostatni raz, kiedy się pojawiają. Dobra wiadomość jest taka, że nowy album jest pełen świetnych melodii, gorsza to, że już nie znajdziemy tu wiele ciężkiej muzyki. „Who You Are Not” mógłby na przykład znaleźć się na jednej z ostatnich płyt AFI, „A Weak Ago” to prosty rock'n'roll, „Foreign Cab Drives” czaruje zmysłowością i ładunkiem emocjonalnym. Z cięższych momentów mamy „Reluctantly Dead” i „Another Offensive Song”, w którym Jason Aalon Butler wreszcie pokazuje jak brutalny może być jego głos. Nawet jeśli oczekujecie od zespołu czegoś zupełnie innego, jak ja, dajcie tej płycie szansę, bo to wciąż ten sam utalentowany skład. Nie zarzucałbym też im komercjalizacji, bo wciąż w radiu ich raczej nie będzie, a to że wypełnią większe sale koncertowe, to raczej cel każdego zespołu.
Ocena: 4/5

Nigdy pewnie nie wpadłbym na ten zespół, gdyby nie potoczne „word of mouth”. Swoją drogą bardzo dziwnie w świecie przesyconym wszechobecnymi polecajkami, które atakują nas mediami, produktami, lokatami i wakacjami, znaleźć coś tak po prostu, bo kolega polecił. Moon Tooth to wybuchowa mieszanka i już na pierwszej płycie Panowie pokazują, że mają na siebie pomysł, i to jaki. Stojący na przedzie szeregu „Queen Wolf” trwa niecałe 5 minut, a może być wizytówką brzmienia zespołu - ciągłe zmiany rytmu, intrygujące przerywniki, wokalna akrobatyka i gitarowa ewolucja. Głos Johna Carbone'a jest niesamowity i radzi sobie z krzykami, szeptem i melodyjnym śpiewem, a nawet melorecytacją. Co ciekawe, wiosłem operuje Nick Lee z heavy metalowego klasyka Riot (teraz Riot V). Pan Nick oferuje mnóstwo nowatorstwa, jak na takiego starego wyjadacza. „Igneous” zaskakują użyciem hammonda, zaś w „Bats in the Attic” słychać inspiracje math rockiem. Bardzo ciekawy jest też „Vesuvius II”, w którym Roz Raskin prezentuje swój bardzo dziewczęcy głos i zabiera nas w spokojniejsze rejony, ale zdaje się, że zespół ma zupełnie inne plany, bo sama końcówka to najcięższy moment płyty. Tak naprawdę każdy utwór ma coś interesującego do zaoferowania i Chromaparagon jest niewątpliwie debiutem półrocza.
Ocena: 4/5

Odkrycie dnia: Painted Wives

No dawno pierwszy odsłuch albumu nie zagotował mi tak krwi. Obsessed with the End to bardzo smaczna porcja nowoczesnego metalu przesączonego klasyką. Słuchając Painted Wives mam wrażenie, że moje uszy raczy High On Fire, którzy nagle postanowili grać jak Metallica, trochę w tym jeszcze Lamb Of God, heavy metalu i odrobiny stonera i post-grunge'u. Zespół bez zbędnych ceregieli łoi nam skórę, a do tego ma w rękawie zapas rewelacyjnych melodii. Czego chcieć więcej?

Premiery lipca

Bat For Lashes The Bride (1 lipca)

Shura Nothing's Real (8 lipca)

Biffy Clyro Ellipsis (8 lipca)

Roisin Murphy Take Her Up to Monto (8 lipca)

Gone Is Gone Gone Is Gone (8 lipca)

Wolverine Machina Viva (8 lipca)

16 Lifespan of A Moth (16 lipca)

Despised Icon Beast (22 lipca)

Hammers of Misfortune Dead Revolution (22 lipca)

Billy Talent Afraid of Heights (29 lipca)

Raging Speedhorn Lost Ritual (15 lipca)

wtorek, 21 czerwca 2016

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Thrice - To Be Everywhere Is to Be Nowhere

Są na świecie artyści, którzy bez przerwy ewoluują i wciąż zaskakują swoich słuchaczy, nierzadko też ich do siebie zniechęcając, bo zmiana brzmienia pomiędzy albumami jest zbyt gwałtowna lub nietrafiona. Wiadomo, klient ma zawsze rację. Są też artyści, którzy wpadają w pułapkę dnia świstaka i na każdym albumie prezentują dokładnie to samo z drobnymi wariacjami, żeby słuchacz się nie połapał. Szczerzę, potrzebujemy obu tych gatunków. Czasem potrzebujemy prostej muzyki, która nas rozbuja i wpadnie w ucho, a innym razem chcemy, żeby ktoś nam zaimponował. Thrice należą do grona artystów, którzy z każdą kolejną płytą mają do zaprezentowania coś nowego, zmiana nie musi być znacząca, ale zawsze możemy liczyć na ekscytującą muzykę. Ich najnowszy album wpada też jednak w drugą kategorię, bo najzwyczajniej w świecie słuchanie go to czysta frajda. Czytaj dalej