wtorek, 25 października 2016

Premiery listopada

Vader The Empire (4 listopada)

Honeyblood Babes Never Die (4 listopada)

Crippled Black Phoenix Bronze (4 listopada)

Glenn Hughes Resonate (4 listopada)

Metallica Hardwired-To Self Destruct (18 listopada)

Blackfield V (18 listopada)

Ion Dissonance Cast the First Stone (18 listopada)

Meller Gołyźniak Duda Breaking Habits (18 listopada)

Zalewski Złoto (18 listopada)

Sorry Boys Roma (18 listopada)

The Weeknd Starboy (25 listopada)


poniedziałek, 24 października 2016

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Wywiad z zespołem SVIN

Przy okazji premiery nowej płyty „Missionær”, która miała miejsce 21 października, przeprowadziłem wywiad z duńskim zespołem SVIN, który właśnie zakończył pierwszą część swojej trasy koncertowej. Czytaj dalej

niedziela, 23 października 2016

O muzyce słów kilka (4)

Entheos The Infinite Nothing

Zazwyczaj trzymam się z dala od muzyki, która zahacza stylistycznie o death metal, ale Entheos ma w sobie coś, co sprawia, że znowu podoba mi się ten gatunek. Może to śladowe ilości idealnie wplecionej elektroniki, a może techniczna biegłość muzyków, która sprawia, że The Infinite Nothing brzmi jak muzyczny roller coaster. Sprawdź.




Aliases Derangeable

Wow! Ilość melodii i agresji wypełniająca ten krążek mogła by napędzić elektrownię jądrową. Kiedy już chcesz powiedzieć, że Aliases zaczynają zbytnio słodzić w refrenach, nagle uderza w ciebie potężny breakdown, a wokalista próbuje cię ogłuszyć swoim potężnym wrzaskiem. Joe Rosser to ogromny talent, któremu udaje się brzmieć jakby na krążku było 3 wokalistów. Fakt, że zespół atakuje cię ciągłymi zmianami tempa i lawiną pomysłów też pomaga. Sprawdź.



Puppy Vol. II

Puppy to dziwny twór. Biorąc w imadło heavy metal, grunge i popową wrażliwość udało im się stworzyć muzykę, która brzmi niezwykle znajomo, a jednak oryginalnie. Przypominają w tym nieco Ghost B. C. "Here at Home" brzmi jak ballada Metallici wyjęta z Black Album, a "Entombed" zaczyna się riffem, który sprawia, że mamy ochotę krzyknąć: "Are you ready?!... For Korn". Sprawdź.






Barishi Blood from the Lion's Mouth

Okładka mówi wszystko - mieszanka brzydoty i piękna. W zależności, kto na nią spojrzy, zobaczy w niej coś innego. Barishi eksploruje rejony, w których często przebywa Kvelertak. Wokale przypominają w większości black metalowy wyziew, ale muzyka to już zupełnie inna para kaloszy. Przy odrobinie uwagi można tu znaleźć mnóstwo melodii i progresywnych zapędów. Ja jestem kupiony. Nie przegap.




Cugowscy Zaklęty krąg

Gdyby ta płyta powstała parę lat temu, można by było zarzucić Braciom próbę uzyskania większej popularności i skok na kasę, bo kto nie chciał usłyszeć całej rodziny Cugowskich na jednej płycie? w 2016 wydaje się to jednak świadomym krokiem artystycznym i uzasadnia go muzyka - bardzo bogata aranżacyjnie i różnorodna. Jest blues, jest rock'n'roll, są typowe dla Braci ballady i jest też trochę rozbudowanych form. Jakoś nie trafia to do mnie jak solowe płyty Braci, ale jest tu na czym zawiesić ucho. Sprawdź.

poniedziałek, 17 października 2016

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Coma - 2005 YU55

Dzień po premierze „2005 YU55” natknąłem się na falę negatywnych komentarzy na facebooku. Ponad 80% osób wyraziło swoje ogromne rozczarowanie nowym dziełem Comy, w większości były to też bardzo konstruktywne przemyślenia. Ci, którzy pisali o pozytywach, nie mieli do powiedzenia więcej niż „mi się podoba”. Zaznaczę, że byłem w tamtym momencie po jednym odsłuchu i nie byłem zawiedziony tym, co usłyszałem, bardziej skonsternowany i zaintrygowany. Postanowiłem przeć do przodu i odnaleźć pozytywy w nowej Comie, aby odnieść się jakoś do tych negatywnych opinii. Przyznaję, że im dłużej słucham tej płyty, tym bardziej przechodzę na stronę niezadowolonych fanów, ale podejdźmy do tego profesjonalnie i spróbujmy odpowiedź na pytanie, co poszło nie tak, a co należy odnotować na plus. Czytaj dalej

czwartek, 13 października 2016

Krótko i na temat: Giraffe Tongue Orchestra, Black Crown Initiate

Czekałem na to wydawnictwo 2 lata, nie wiedząc nawet, czego mogę się spodziewać po muzyce tej supergrupy. Nazwiska jednak zrobiły swoje i po raz kolejny wpadłem w sidła rozdmuchanych nadziei. Na całe szczęście zamiast zbitki wielkich zespołów macierzystych dostałem autentyczny twór z własną tożsamością. Bo kto by pomyślał, że panowie znajdą w gęstym alt rockowym sosie miejsce na funk („Everyone Gets Everything They Really Want”, „Blood Moon”). Są też wycieczki w cięższe klimaty („Back to the Light”, „No-one Is Innocent”, „Fragments & Ashes”), ale wciąż dumnie na tym wszystkim wisi mętka „Rock”. O objawieniu mowy być nie może, ale pełna satysfakcja ze słuchania Broken Lines jest, no i oczywiście sporo radości. Mimo że album wypełniają standardowej długości utwory w bardzo wyeksploatowanym gatunku, Giraffe Tongue Orchestra zdołali wpleść w nie sporo ciekawych urozmaiceń.

Ocena: 3,7/5

Płyta Selves We Cannot Forgive ewoluowała w moim odtwarzaczu w ciekawy sposób. Gdzieś polecona wylądowała na mojej przytłaczająco długiej liście. Pierwsze odsłuchu upewniły mnie w mniemaniu, że nie pomyliłem się dając im szansę, ale z butów nie wyskoczyłem. Ot przyjemne granie, na wskroś skandynawskie w swojej melancholii z niemal death metalową podstawą. Black Crown Initiate z czasem jednak stali się dla mnie zespołem, do którego muszę wracać. Ich wielowątkowe i czasem boleśnie ciężkie kompozycje zawładnęły moim umysłem, a oszczędnie dawkowane melodie ukoiły rozdygotane serce. Selves We Cannot Forgive to dzieło kompletne, które skrywa w zanadrzu wiele ukrytych kart, pozostając tym samym ciągle ekscytującym.

Ocena: 4.2/5

czwartek, 6 października 2016

O muzyce słów kilka (3)

Beartooth Aggressive

Caleb Shomo wciąż ma wiele do wykrzyczenie na swoim drugim albumie pod szyldem Beartooth. Idealna muzyka na intensywny trening. Dużo melodii i jeszcze więcej czadu. Sprawdź.








Marz Leon 44

Marz to dla mnie mroczniejsza siostra Banks. Obie panie lubują się w posępniejszej stronie elektronicznego R&B. Banks niestety lub stety wybiła się do głównego nurtu i ma już miliony fanów, więc jeśli chcecie pohipsterzyć, zapraszam do zapoznania się z panią Leon. 44 uwodzi zmysłową produkcją i ekspresyjnym głosem Marz. Nie przegap.




Sophie Ellis-Bextor Familia

Historia pewnej pani, która z królowej disco przeistoczyła się w intrygującą artystkę indie. Takie historie to ja lubię, bo wielkim fanem disco nigdy nie byłem, a jednak Sophie pokochałem, więc cieszy mnie, że od dwóch płyt bada ona ambitniejsze rejony i poszerza instrumentarium, które można usłyszeć na jej płycie. Można mówić, że nic nowego tutaj nie ma i jest to mniej interesująca wersja Wanderlust, ale Sophie jest tak urocza. Sprawdź.

wtorek, 4 października 2016

Laboratorium Muzycznych Fuzji: SVIN - Missionær

Awangarda - czy ten termin ma jeszcze jakiekolwiek zastosowanie w sztuce? Tak wielu artystów oznajmia swoje eksperymentatorstwo i nowatorstwo, że stały się ono niemal powszechne i przez to paradoksalnie zwyczajne. Najgorsze jest to, że często to właśnie artyści starają się nam wmówić, że to, co nam oferują jest awangardowe. Oczywiście mamy różne rodzaje eksperymentów, jeśli wymieszamy black metal z popem i jakimś cudem zabrzmi to dobrze, możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z czymś świeżym gatunkowo. Są też eksperymenty oparte na łamaniu struktury kompozycji i ciągłym stawianiu wyzwań tradycji. Duński SVIN lubi sobie pofolgować ze strukturą swoich kompozycji i poskakać po gatunkach. W całej swojej wolności artystycznej Duńczycy trzymają się jednak wielu bardzo tradycyjnych rozwiązań, które trzymają ich muzykę w ryzach i pozwalają jej się rozwijać w ciekawych kierunkach bez utraty spójności. Największą siłą SVIN jest przede wszystkim ambient. Czytaj dalej