piątek, 31 marca 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Mastodon - Emperor of Sand

Słuchając siódmego albumu Mastodon, należy odpowiedzieć sobie na pytanie: czego oczekuję od metalowego zespołu, który osiągnął ogromny komercyjny sukces, zapełnia sale koncertowe i cieszy się wśród fanów opinią jednego z najlepszych zespołów, jakie aktualnie istnieją? Czy oczekuję, że wrócą do wytarzanych w brudzie sludge’owych walców? Czy liczę na epickie i skomplikowane kompozycje na miarę tych z „Crack the Skye”? A może chcę usłyszeć więcej metalowych przebojów, jakie wypełniały „The Hunter”? Zależnie od tego, jaka będzie wasza odpowiedź, wasza opinia o „Emperor of Sand” będzie inna. Osobiście chcę, żeby Mastodon robił, co im się żywnie podoba. Podchodzę więc do nowej muzyki z otwartymi ramionami. Czytaj dalej

Zachętka: Palmer


Klękajcie przed majestatem post metalowej potęgi.

Krótko i na temat: Daria Zawiałow, Dool

Kiedy pierwszy raz usłyszałem "Kundel Bury", byłem wniebowzięty. Daria pokazuje w tym utworze inspiracje wielkimi kobietami w muzyce lat 80-tych. Jest tutaj też coś z uroku Jurksztowicz. Oczywiście pomyślałem, że cała płyta będzie w podobnych klimatach - zapatrzona w przeszłość. Na szczęście byłem w dużym błędzie, co pokazały kolejne single. Ze wszystkich polskich artystek pojawiających się w ostatnich latach łączących pop, indie, rock i jazz Daria lubuje się najbardziej w rocku, co sprawia, że błyszczy jasno pośród nich. Minusem jest, że nie udaje jej się uciec od wokalnych porównań do Nosowskiej. Najgoręcej robi mi się, kiedy słyszę "Lwy", który otula się drapieżnymi gitarami i przypomina The Dead Weather. Z kolei przy okazji "Nie wiem, gdzie jestem" mój mózg maluje obraz wokalistki w jakimś saloonie w zapomnianej części Dzikiego Zachodu, występującej przed zmęczonymi życiem kowbojami. Nagle z tyłu wyłaniają się zakonnice śpiewające w chórze z Daria, a na sam finał na scenę wpadają mariachi. Albo moja wyobraźnia szaleje, albo jest to najmniej oczywisty utwór płyty. "Noce ukryte" z pewnością spodoba się fanom The Temper Trap. A kysz! oferuje więc współczesną alternatywę i gitarową zadziorność na wysokim poziomie. Jest różnorodnie i przebojowo. Ja przyklaskuję.

Ocena: 3.8/5

Here Now, There Then to dopiero debiut, ale brzmienie grupy się już w pełni wyklarowało i nie mam mowy o błądzeniu i potknięciach. Album zaczyna się z grubej rury 10-minutowym epikiem o doomowej posępności. Odważne podejście, zwłaszcza że utwór różni się nieco od reszty albumu, o czym dowiecie się dopiero, jak przez niego przebrniecie. Potem na płycie więcej hard rocka, odrobina gotyku dla wzmocnienia klimatu i hipnotyzujące refreny Ryanne van Dorst (a.k.a. Elle Bandita). Jej głos to zdecydowanie jeden z największych atutów Dool. W pewnym stopniu Dool przypomina mi amerykański Royal Thunder, więc ciekawie będzie zobaczyćw kwietniu, czy nowy album tych drugich będzie równie dobry. Here Now, There Then to idealny debiut.

Ocena: 4/5

środa, 29 marca 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Strange Clouds - Calm Before the Storm

Strange Clouds, samozwańczy piewcy vintage’owej rewolucji, bo tak siebie zwą sami muzycy, po sukcesach w radiu i koncertach u boku takich zespołów jak finlandzki Death Hawks, ukraiński Somali Yacht Club, londyński Electric Pyramid i wiele innych wypuścili wreszcie debiutanckiego krótkograja. Płytę, którą objęliśmy patronatem w tempie ekspresowym, jak tylko wybrzmiała z głośników. Czytaj dalej

sobota, 25 marca 2017

Premiery kwietnia

Cold War Kids L.A. Divine (7 kwietnia)

Wear Your Wounds Wear Your Wounds (7 kwietnia)

Deep Purple Infinite (7 kwietnia)

Father John Misty Pure Comedy (7 kwietnia)

Ulver The Assassination of Julius Caesar (7 kwietnia)

Royal Thunder WICK (7 kwietnia)

Sadistik Altars (14 kwietnia)

John Mayer The Search of Everything (14 kwietnia)

Richie Kotzen Salting Earth (14 kwietnia)

Ghost Bath Starmourner (21 kwietnia)

Parov Stelar The Burning Spider (21 kwietnia)

SALK Matronika (21 kwietnia)

Incubus 8 (21 kwietnia)

Baasch Grizzly Bear With A Million Eyes (21 kwietnia)

Bliss n Eso Off the Grid (28 kwietnia)

Ayreon The Source (28 kwietnia)

Mark Lanegan Band Gargoyle (28 kwietnia)

He Is Legend Few (28 kwietnia)

Gorillaz Humanz (28 kwietnia)

Vök Figure (28 kwietnia)

Wyróżnienie dla najgorszej okładki idzie do... Deep Purple za podobieństwa do Sky Blue Devin Townsend Project i Incubus za zero wysiłku.

Wyróżnienie dla najlepszej okładki idzie do... Wear Your Wounds za pomysł i Royal Thunder za kolorystykę.

niedziela, 19 marca 2017

Dżwięki świata: Samaris (Islandia)


Wysyp elektronicznych projektów zdaje się nie mieć końca. Islandzki Samaris był jednym z najjaśniejszych punktów 2016 roku, jeśli chodzi o ten gatunek. Mniej efekciarstwa, a więcej urzekającego klimatu - Islandia ma to do siebie. Słychać wpływy Björk, ale zespół stara wyrobić sobie własne imię.

Krótko i na temat: Rag'n'Bone Man, Firewind, MUNA

Rag'n'Bone Mana jedni chwalą, inni wieszają na nim psy i nie mogą pojąć, jakim cudem może on być nadzieją współczesnej muzyki. Mimo że absolutnie rozumiem krytykę, a nawet ją popieram, to i tak wpadłem w sidła Human. Fakty są takie: mimo że Rory Graham czerpie z tak ekscytującyh gatunków jak blues, soul i hip-hop, to na Human prezentuje tak naprawdę małą różnorodność - konstrukcje utworów są bardzo podobne. Zwłaszcza wersja deluxe z 19 utworami potrafi nieźle wymęczyć. Siłą Rory'ego jest jego ochrypły wokal i talent do wpadających w ucho melodii. Wystarczy tylko raz usłyszeć takie utwory jak "Human", "Innocent Man" czy "Arrow", żeby już je podśpiewywać. Ja złapałem się na śpiewaniu całej płyty, mimo że nie miałem pojęcia co śpiewać. Zwłaszcza "Arrow" skradł mi serce, będąc moim zdecydowanym ulubieńcem. Human może i celuje bezwstydnie w rozgłośnie radiowe i najprostsze melodie, ale robi to z pewną oryginalnością i charyzmą, a mógł pan Graham przecież użyć znacznie bardziej oklepanych środków. Szkoda tylko, że Rag'n'Bone Man nie pokusił się o więcej rapowania, może właśnie w tym znalazłbym tę brakującą różnorodność. Jeśli szukacie dobrej rozrywki, a nie kolejnej muzycznej rewolucji, to śmiało sięgnijcie po Human.
Ocena: 3.2/5

Firewind wraca z nowym wokalistą (Henning Basse), który daje muzyce zastrzyk świeżej energii. Immortals to nic innego jak solidnie zagrany power/ heavy metal. Nie usłyszycie tu ryzykownych zagrywek ani oryginalnych pomysłów, ale muzykę bardzo melodyjną i emanującą pasją. Mamy obowiązkowy pompatyczny hymn "Ode To Leonidas", który podstępem, niczym koń trojański, prowadzi natarcie na nasz ośrodek słuchu. Obowiązkowa ballada "Lady of 1000 Sorrows" melodyjnie przypomina nieco Scorpions. Gus G jak zwykle zapodaje porywające sola i melodyjne riffy. Każdy miłośnik power metalu powinien znaleźć tutaj coś dla siebie.
Ocena: 3.5/5



To dopiero pierwsza płyta tria MUNA. Jest to kolejny zespół, któremu nie do końca odpowiada czas teraźniejszy. Słychać nostalgię za latami 80. i 90., ale panie Katie, Josette i Naomi nie wpadają w pułapki zwyczajnych kopistów. Ich muzyka ma dusze i wyobraźnię. Melodyjne gitary, syntetyczne motywy, funkowe wibracje i niesamowita chwytliwość - to największe walory about u. A ponad tym wszystkim unosi się uwodzicielski głos Katie Gavin. Tak powinien brzmieć ambitny pop, żadnego rozmieniania się na drobne, tylko szczera i inteligentna muzyka, która doprowadzi do łez i porwie do tańca na przestrzeni jednego utworu.
Ocena: 4.2/5

sobota, 18 marca 2017

Odkrycie dnia: SOTEI


Nowy elektroniczny projekt z Polski - to zdanie z pewnością słyszycie równie często co "dzień dobry". Zapewniam was jednak, że słuchanie debiutanckiej płyta SOTEI przyniesie dużo więcej ekscytacji niż usłyszenie "dzień dobry". SOTEI to duet perkusisty Sobura (Nosowska, Skubas) i producenta Teielte. Sam gościnny udział Baascha mnie kupuję, a tu się okazuje, że mamy do czynienia z naprawdę soczystym dźwiękiem i dobrze przemyślanymi utworami.

środa, 15 marca 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Nightrage - The Venomous

Muzycy na przestrzeni dziejów spłodzili wiele kombinacji stylistycznych, które na papierze wyglądały jak największe nieporozumienie – ten moment, kiedy pierwszy raz usłyszeliśmy rap na metalowym podkładzie, albo sekcję instrumentów dętych w brutalnym black metalu, lub też popowe refreny w progresywnym metalu, niepozbawiony był konsternacji, ale też fascynacji. Niby nie miało to prawa bytu, a jednak znalazło wielu miłośników i wciąż powstają albumy, które łączą dźwiękowe puzzle, które wydają się do siebie nie pasować. Ludzie zawsze byli zafascynowani oryginalnością. Jednym z dość intrygujących gatunków jest melodeath. Death metal, który był zawsze ultraciężki, wręcz obleśny, oto nagle dostał zastrzyku endorfin, który sprawił, że zespoły zaczęły dodawać do swojej muzyki ogrom melodii. Zapoczątkowany w latach 90. gatunek nie święci już takich sukcesów jak kiedys, ale wciąż istnieją zespoły, które z zapałem z niego czerpią. Jedną z takich kapel jest powstały w 2000 r. Nightrage. Czytaj dalej

poniedziałek, 13 marca 2017

Ciężka sprawa, Vol. 3

Czas na pierwszą porcję ciężaru w roku 2017. Trzecia odsłona moich plejlist Ciężka sprawa to selekcja paru zaległości z roku poprzedniego i najnowszych, jeszcze gorących walców. Tak różnorodnie jeszcze nie było, bo mamy tutaj black metal (Black Table), doom (Khemmis), industrial (Emptiness), ultra techniczny metal progresywny (Tardive Dyskinesia), a także wszelkie oblicza post (Gloson, Hollow Earth i Palmer) i melodeath (Nightrage). Dla każdego coś ciężkiego!

Dźwięki świata: SuiseiNoboAz (Japonia)

Prosto z Japonii mieszanka funku, jazzu, rocka i hip hopu. Wgryza się mocno w korę mózgową. Gdybym to ja tylko wiedział o czym się tu nawija.

P.S. Czy tylko ja tu słyszę Spiętego z Lao Che?

niedziela, 12 marca 2017

Dźwięki świata: Mali (Indie)



Dziś w Dźwiękach świata prezentuję wam talent z Indii. Epka Rush to zestaw pełnych uroku akustycznych piosenek. Do tego Mali ma piękny głos, który wręcz musi się podobać.

Przebłyski Przyszłych Płyt: Baasch

Ależ to dobry utwór! Jest na co czekać, bo zanosi się na drugi po Umbra Sambora elektroniczny album, który oczaruje w 2017 roku. Obudźcie mnie 21 kwietna, akurat ścieżka dźwiękowa na moje urodziny.

poniedziałek, 6 marca 2017

Przebłyski Przyszłych Płyt: Voyager

Wreszcie końca dobiegają prace nad nowym albumem prog metalowców z australijskiego Voyager. Nowe dzieło zatytułowane będzie Ghost Mile. Oto najnowszy singiel.

sobota, 4 marca 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: HellHaven - Anywhere out of the World

Angażując się w pisanie dla prężnie rozwijającej się strony muzycznej, wiedziałem że nierzadko będę musiał pisać o muzyce, która niekoniecznie mnie pasjonuje, a nawet czasem wręcz odstręcza. Każdy pasjonat muzyki jest w stanie zrozumieć niechęć płynącą ze słuchanie czegoś, co niespecjalnie do nas przemawia, zwłaszcza, kiedy w około jest tyle wspaniałej muzyki czekającej na naszą uwagę. Wystarczy jednak jedno niespodziewane odkrycie, płyta w skrzynce pocztowej, która nie wzbudza wielkich nadziei, a okazuje się czymś wyjątkowym, aby zapomnieć o tych niezbyt przyjemnych momentach. Rola recenzenta jest bliska tej nawigatora, który próbuje naprowadzić was do najciekawszych rejonów oceanu zamieszkałych przez same wyjątkowe okazy ryb i pomaga wam uniknąć tych, które nie zasługują na waszą uwagę. Tym razem dobry wiatr nakierował mnie na HellHaven i pragnę ogłosić wszem i wobec, że jest to jedna z najgorętszych lokacji tego sezonu. Czytaj dalej