niedziela, 30 kwietnia 2017

Krótko i na temat: Overkill, Palmer, Siberian

Prawie 40 lat grania na karku, a Overkill bezczelnie tworzy jeden ze swoich najlepszych albumów ostatnich lat, chyba ostatnio tak dobre wrażenie zrobił na mnie ich The Electric Age. Blitz brzmi piekielnie drapieżnie - ten facet ma niesamowitą kondycję. Co wyróżnia ten album? Ekipa z New Jersey gra tutaj bardzo bezkompromisowo, jest ciężko, szybko, często też przekraczają próg 6 minut, tworząc rozbudowane i intrygujące kompozycje. Słuchanie tego albumu jest więc ćwiczeniem kondycji dla słuchacza i potwierdzeniem znakomitej kondycji zespołu, którego nigdy nie kręcił sprint. Organiczny thrash bez pięknych solówek i mizdrzenia się do słuchacza, tylko prędkość i pazur.

Ocena: 3.8/5
2017 obrodził w "postowe" wydawnictwa, a jednym z nich jest absolutnie znakomity krążek od Palmer. Słyszę w ich muzyce to, co wiele lat temu przekonało mnie do tego gatunku: długie, wielowątkowe kompozycje, monumentalne wokale, przytłaczający ciężar i miażdżące riffy, a także okazjonalne odciążenie brzmienia i wycieczki w klimatyczne rejony. Kompozycje "Digital Individual" i "Importunity" to jedne z najlepsze rzeczy, jakie słyszałem w gatunku od lat, a może w ogóle. Co ciekawe, to najkrótsze utwory na płycie, i dobrze, bo ich intensywność i porywające riffowanie ma na celu wyrwanie słuchacza z butów. Jeśli obawiacie się, że ta 60 minutowa płyta może być zbyt męcząca na dłuższą metę, donoszę, że znajdują się tu też kompozycje jak "Artein", który prezentuje wirtuozerskie umiejętności Jana Wälchlia na gitarze i spokojniejsze oblicze zespołu. Pozycja obowiązkowa dla miłośników post metalu.

Ocena: 4.2/5


Siberian można również wrzucić do worka z napisem "post metal". Szwedzka załoga gra jednak znacznie zwięźlej niż Palmer i brodzi w brudnym sludge metalu. Wokalnie też można usłyszeć tutaj większą różnorodność. Wychodzi z tego ciekawy amalgamat wróżący dla zespołu świetlaną przyszłość, jeśli dalej będą odważnie podążać w tym kierunku. Najlepiej wypadają właśnie momenty, w których zespół się wycisza, by nieoczekiwanie uderzyć ze zdwojoną siłą w końcowej fazie utworu ("Dirge"). Zespół, którego karierę warto śledzić.

Ocena: 4/5

czwartek, 27 kwietnia 2017

Premiery maja

Brother Ali All The Beauty in this Whole Life (5 maja)

At the Drive-In In-ter a-li-a (5 maja)

Kobra and the Lotus Prevail I (12 maja)

Dr Misio Zmartwychwstaniemy (12 maja)

Linkin Park One More Light (19 maja)

Pumarosa The Witch (19 maja)

Sólstafir Berdreyminn (26 maja)

Letter from Silence Lazy on Purpose (29 maja)

Wyróżnienie dla najgorszej okładki idzie do... Kobra and the Lotus za perski dywan.

Wyróżnienie dla najlepszej okładki idzie do... Sólstafir za powiew melancholii i dla Letter from Silence za pieseła.

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Need - Hegaiamas: A Song for Freedom

Ostatnimi laty moja pasja do „tradycyjnego” progresywnego metalu stopniowo gasła. Mogę za to winić wiele rzeczy: fakt, że moje pasje i horyzonty muzyczne wciąż się poszerzały, a w progresywnym metalu poszerzał się tylko czas trwania kompozycji, co często było nieuzasadnione liczbą dobrych pomysłów, jakie muzycy mieli do zaprezentowania; stopniowe odhumanizowanie gatunku, który zaczął zbytnio skupiać się na aspektach technicznych, a w końcu pojawienie się djentu i młodych zespołów wyłamujących się z ram gatunkowych zepchnęło progresywny metal w cień. W zeszłym roku The Reticent przywrócił moją wiarę w ten typ muzyki swoim wybitnie emocjonalnym i agresywnym albumem, a w tym Pain of Salvation zaliczyli udany powrót do korzeni. Mój reunion z progresywnym metalem przypieczętowała Grecja, oferując mi najpierw załogę Poem, a na początku tego roku nowy album kapeli Need. Czytaj dalej

sobota, 22 kwietnia 2017

Przebłyski Przyszłych Płyt: Arcadea

Brann Dailor (Mastodon) chyba ma za dużo wolnego czasu, bo oto 16 czerwca będziemy mieli przyjemność posłuchać płyty jego nowego projektu Arcadea. Oprócz perkusji instrumentami przewodnimi są klawisze i syntetyki. Trzeba przyznać, że promujący dzieło utwór jest wybitnie intensywny i napawa dużym optymizmem, że otrzymamy nietuzinkowe dzieło.

środa, 19 kwietnia 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Wywiad z Danielem Gildenlöwem

Mimo że mieliśmy wczesne potwierdzenie wywiadu, na ostateczną odpowiedź musieliśmy czekać przez parę miesięcy. Przyznam szczerzę, że straciłem przez ten czas nadzieję, że coś z tego będzie. W końcu był to jedyny koncert Pain of Salvation w Anglii – na pewno było mnóstwo chętnych na wywiad z Danielem. Zwłaszcza, że była okazja przeprowadzenia go twarzą w twarz. Kiedy wreszcie dotarła odpowiedź twierdząca, radość była ogromna. Ale wiadomo, zawsze musi stać się coś nieoczekiwanego. Tak więc, 12 kwietnia stawiłem się w Londynie i skorzystałem z uroków słonecznego dnia, by trochę pochodzić po mieście. Dokładnie godzinę przed umówionym spotkaniem wsiadłem w metro. Byłem wtedy 3 stacje od Highbury & Islington, gdzie odbyć miał się koncert, więc czasu co nie miara, aby zdążyć. Niestety los miał inne plany i jakaś siła wyższa sprawiła, że stacja Highbury była zamknięta z powodu incydentu związanego z pasażerem wcześniej tego dnia.  No dobrze… posklejany z nagrań głos radzi wysiąść na Euston i użyć overground. Tak też robię, ale okazuję się tam, że będzie to podróż całkowicie na około. Czas ucieka, stres rośnie. Podejmuję kolejną próbę użycia linii Victoria i jadę stację za Highbury, z myślą, że jakoś szybkim krokiem dotrę do Highbury & Islington tylko lekko spóźniony. Wszystko fajnie, tylko to 2 mile drogi… Nie miałem jednak w planach się poddać i popędziłem do klubu. Na całe szczęście menadżer trasy był wyrozumiały i to w sumie ja czekałem parę minut na wywiad.

W końcu ruszyliśmy na spotkanie z Danielem. Napięcie już ze mnie na szczęście zdążyło zejść. Spotkaliśmy go w kuchni robiącego sobie kawę z torebki, o czym nie omieszkaliśmy chwilę podyskutować. Marc, menadżer trasy, zabrał nas posępnymi korytarzami w stronę, jak to on ujął, bardzo cichego pokoju. Miejsce było jak labirynt i emanowało złymi intencjami, no ale czego się nie robi dla wywiadu. „Cichy pokój” okazał się naprawdę ciepłym i przytulnym miejscem, z wygodną kanapą i kolorowym dywanem, co ogromnie odstawało od korytarzy do niego prowadzących. Usiedliśmy wygodnie i rozpoczęliśmy wywiad. Czytaj dalej

wtorek, 18 kwietnia 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Relacja z koncertu Pain of Salvation

Kiedy zaczynałem zakochiwać się w muzyce Pain Of Salvation w 2007 roku, słuchając „Scarsick”, nie liczyłem, że przyjdzie mi kiedyś zobaczyć grupę na żywo. Minęło 10 lat, moje życie przeszło wiele niespodziewanych zmian – przeniosłem się do Anglii i wrota do koncertów na dobre się otworzyły. Kiedy zobaczyłem, że Londyn, jako jedyne miasto w Anglii, będzie gościć szwedzkich progmetalowców, nie wahałem się ani minuty i kupiłem bilet. Co już w ogóle mnie powaliło to możliwość przeprowadzenia wywiadu z Danielem przed koncertem. No, ale o tym w innym artykule. Przenieśmy się do Islington Assembly Hall, gdzie 12 kwietnia miało miejsce małe święto progresywnej muzyki. Czytaj dalej

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Wywiad z Nightrage

Pewną wieczorową porą miałem niezwykłą przyjemność porozmawiać z liderem Nightrage, Mariosem lliopoulosem, na temat mającego premierę 31 marca albumu „The Venomous”. Rozmawialiśmy też o pogodzie, inflacji, pop metalu i tęczy... Nie wierzycie? No i macie rację. Czytaj dalej

czwartek, 6 kwietnia 2017

Laboratorium Muzycznych Fuzji: Sleemakeswaves - Made of Breath Only

Wygląda na to, że post rock wrócił do mojego życia na dobre. Po udanym reunionie z gatunkiem za sprawą Lost in Kiev przyszedł czas na kolejnych młodych propagatorów tej muzyki. Sleepmakeswaves istnieje już od ponad 10 lat, ale ich długogrający debiut ukazał się dopiero w 2011 roku. Jak do tej pory każde ich wydawnictwo spotkało się z przychylnymi opiniami krytyków i uznaniem słuchaczy. „Made of Breath Only” jest dla Australijczyków testem trzeciej płyty. Czas potwierdzić ich miejsce w szeregu. Czytaj dalej